Poznańskie Targi Piwa

Relacja z Poznańskich Targów Piwnych 20-22.11.2015

TP 17

Działo się, oj działo się! Co prawda dużo czasu nie miałem, ale i tak jestem pod wrażeniem tegorocznych targów. Po pierwsze: rozrosły się i to w dobrym kierunku. Wreszcie odwiedzających gości nie straszyły parasole Lecha Pilsa, które do tej pory sterczały wesoło na samym wejściu. W ich miejsce zagościły browary rzemieślnicze! Ich ilość oraz różnorodność przyprawiała o pozytywny ból głowy i jej zawrót od ilości dostępnego piwa. Oczy same się cieszyły na widok dziwacznych czasem nazw trunków.

TP 9

Po drugie: oferta spożywcza także była smakowita. Food trucki stały na zewnątrz i dojście do nich wiązało się z wyjściem na przeszywający chłód jednak pomyślano o tym by postawić niewielki namiot i parę ławek. Można było skosztować zapiekanek, pizz z prawdziwego pieca kamiennego (umieszczony był w ciężarówce!), hamburgerów czy frytek (wszelakich) z różnymi wariancjami sosów.

TP 12

Teraz o minusach, które moim zdaniem też miały miejsce. Mianowicie nie wykorzystano całej powierzchni hali co w gruncie rzeczy okazało się błędnym posunięciem. Może organizatorzy nie przewidzieli takiej ilości gości, ale wszyscy tłoczyli się i czyhali na wolne ławki bądź leżaki. Ci co mieli mniej szczęścia siedzieli na antresoli choć i to było na krótką metę wygodne.

TP 15

Na przyszły rok wypadłoby udostępnić resztę hali wystawcom i odwiedzającym. Kolejną sprawą wartą poprawy byłoby nagłośnienie. Oczywiście nie jest to miejsce przystosowane do słuchania muzyki, ale większa ilość nagłośnienia byłaby wręcz konieczna. Przy tej ilości gadających ludzi usłyszenie czegokolwiek z malutkiej sceny (właśnie: powinna być ona ustawiona w głównym miejscu, a także mogłaby być większa) było prawie niemożliwe.

TP 18

Przechodząc jednak do meritum: do piw. Kosztowanie rozpocząłem od ,,Ardenów’44” z poznańskiego pubu ,,Setka”, którzy warzy kontraktowo w ,,browarze Jana”. Jego smak był orzeźwiający mimo nie małej ilości IBU wynoszącej 60. Był także lekki oraz delikatnie korzenny, poetycznie smaczny i pochłaniający. Ciemniejsza barwa pasuje do mych wyobrażeń o jesiennych Ardenach, zagubionych w mgle i tajemniczo niewyraźnych.

TP 19

Błądząc wśród ludzi udało mi się dotrzeć do stoiska browaru Widawa. Wyglądało dla mnie dosyć niepozornie i wstyd przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałem możliwości jego skosztowania. Jak później się okazało, założyciel browaru został craftowcem roku, gratuluję! Zupełnie przypadkowo wybrałem ,,Indian Summer”, które pachniało pięknie, wyraziście, z lekką domieszką ziemistości. Gdy wziąłem pierwszy łyk poczułem się potężnie zszokowany jego kwaskowatością. Była ona naprawdę potężna! Nawet zbyt mocna jak dla mnie, moja twarz wykrzywiała się w grymasie kwaskowatości.

TP 13

Barwa? Jak na obrazku powyżej. Przypominało kakao choć na zdjęciu wygląda na bardziej brązowe aniżeli kakaowe. Co się potwierdza to jego mętność, nieprzejrzystość. Ogromna ilość osadu tańczyła w rytm bąbelków.

TP 11

Szklanka jaką widzicie na załączonych obrazkach miała objętość wynoszącą 0,3 ml. W takich ilościach testowałem te piwka, czasem nawet schodząc do wielkości 0,2 ml. Trzeci trunek jaki wybrałem pochodziło z ,,Piwo Warowni” i była to ,,Amerykańska Pszenica” czyli WIPA. Było ono fascynująco kremowe, pomarańczowe i pijalne na poziomie chłodnej wody z cytryną w upalny dzień. Jego kosztowanie nie zamulało, ani nie powodowało uczucia bycia beczką tzn. zawartość dwutlenku węgla była dopasowana w sam raz.

TP 10

Po skosztowaniu paru nowofalowych doszedłem do wniosku, że pora dać szansę klasycznym pilsom od rzemieślników. Niestety zdjęcia mojego czwartego wyboru nie zrobiłem, chyba nie mogłem znaleźć miejsca by przysiąść z aparatem! Co jednak zachowało się w mej pamięci to jego zapach, smak oraz wygląd. Była to ,,Odsiecz” z browaru Probus. Niestety muszę oddać, że się zawiodłem na nim gdyż był okrutnie kukurydziany, słodki i sprawiał wrażenie obgryzania kolby kukurydziany. Jednak mój kumpel wziął ze sobą ,,Jantar’a” czyli American Amber Ale i był wytrawny,smaczny choć z pewną niepokojącą nutą.

TP 5

By jednak być sprawiedliwym muszę także zaznaczyć, że chwilę później wybrałem ,,Wielka Szychę” od Redena, która w mniejszym stopniu, ale także pachniała…kukurydzą. Piwo było lepsze, ale nie wybrałbym go ponownie. Nie znam się, ale może w ten sposób powinny pachnieć i smakować craftowe pilsy? Musze w tej materii zgłębić swoją wiedzę.

TP 3

TP 7

TP 2

Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się spędzić na nich więcej czasu, a także pogadać z większa ilością wystawców i z piwowarami. Oby organizatorzy wzięli pod uwagę potencjał tej wspaniałej imprezy i udostępnili nam wszystkim całą halę, a ilość zaproszonych browarów znów uległa powiększeniu. Ta impreza ma ogromny potencjał, niech się rozwija!

Wielkopolski Piwosz 21.11.2015 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s