Nieposkromiona ciekawość, czyli od ,,Trzech Koron mocnych” do powstania bloga.

Przychodzą czasem na myśl pewne eksperymenty, piwne oczywiście, które z racji tego, że są eksperymentami nie zawsze okazują się trafione. Chciałbym zacząć od początku, ale pewności mi brak czy poskładam wnet poprawnie słowa i czy będzie to czytalne, ale dołożę wszelkich starań. Czasem zaglądając na bloga drogi Czytelniku zastanawiasz się skąd właściwe pomysł by prowadzić taki rodzaj poradnika piwnej pierwszej pomocy ( nazwijmy to zasadą 4P). Otóż wiele wody w najbliższej mi rzece Warcie musiało upłynąć by w końcu skonkretyzował się pomysł w głowie i udało się go wcielić w życie. Wspólnie z Smakoszem byliśmy, jesteśmy fanami piwa, zwłaszcza tego niespotykanego. Zaczynając w zeszłym roku wakacje i wracając od Smakosza z pierwszego wakacyjnego przystanku jakim był Śląsk zatrzymaliśmy się będąc blisko celu na stacji Statoil. Jako, że był to upalny letni wieczór, a pora była już późna zatrzymaliśmy się na owej stacji by zakupić piwa, które po dotarciu do domu miało spowodować, że przestaniemy się topić. Pamiętam, że szukałem znanych i lubianych przez siebie trunków, ale jak to mam w zwyczaju chciałem odnaleźć jakąś nowość. Wtem dojrzałem na samym dole szerokiej lodówki piwo o niebagatelnej nazwie jak na pierwszą stolicę Polski ,,Trzy Korony mocne”. Piwo wyprodukowane przez koncern ,,Van Pur”.  Nie mając pojęcia w co się pakuję, oczywiście miałem pewne podejrzenia jaka zawartość na mnie czeka, ale kupiłem tą puszkę. Zapewne producent specjalnie wyprodukował produkt tak wyglądający by ostrzegać klientów w miarę ogarniętych by tego nie kupowali. Nie spodziewali się, że taki wariat jak ja kupi to z ciekawości, a nie z konieczności. Dodam tylko, że piwo kosztowało 2,5 zł- na stacji! Po dojechaniu do celu podróży i przywróceniu się do stanu użyteczności publicznej zechciałem skosztować tego wyrobu. Kropelka potu już wtedy spłynęła mi po skroni( nie z powodu otaczającego ciepła), ręce zadrżały, głos się załamał i usłyszałem znane Nam wszystkim- ,,psst”. Chwilę później piwo już bąbelkowało wesoło w szklanicy, a ja z co raz większym strachem mu się przyglądałem. Nadszedł moment kosztowania. Sam zapach jaki roztaczał wokół siebie był na tyle odrzucający jak świadomość, że jutro jest poniedziałek i egzamin, a jest godzina 23 w niedzielę i nic nie umiesz. Grymas zniesmaczenia jaki pojawił się na mojej twarzy był na tyle mocny, iż torsje chwyciły mój żołądek. Mało jest piw, które zapamiętuje się z powodu ich paskudnego smaku. Choćby takie ,,cudeńka” jak ,,Tatran” czy ,,Saris„. Czując jak te ,,Trzy Korony mocne” co raz silniej ciążą mi na głowie, naprawdę to piwo sprawia, że czujesz się jak król z obrzydliwie ciężką głową. Mniej więcej wtedy narodziła się w mojej głowie myśl, że nie można tego zostawić obojętnym i trzeba poinformować innych jakie to paskudztwo by czasem nie zakupili tego przez przypadek. Po burzy mózgów zapadała decyzja, że założymy bloga. Teraz już wiecie jaki szczytny cel nam przyświeca: by ostrzegać Was przed tym co straszne i zachwalać, proponować to co wspaniałe. Przy okazji dzieląc się fascynacją historyczną, którą podziwiać możecie na ,,Piwnej Mapie„. Ta szczytna idea ciągle nam przyświeca, poniekąd jesteśmy jakby apostołami dzielącymi się swoimi doświadczeniami piwnymi. Drodzy Czytelnicy jeśli dotrwaliście do tego miejsca tekstu to możecie być pewni, że nasze opisy Wam się nie znudzą.

Wielkopolski Piwosz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s