Nieposkromiona ciekawość, czyli od ,,Trzech Koron mocnych” do powstania bloga.

Przychodzą czasem na myśl pewne eksperymenty, piwne oczywiście, które z racji tego, że są eksperymentami nie zawsze okazują się trafione. Chciałbym zacząć od początku, ale pewności mi brak czy poskładam wnet poprawnie słowa i czy będzie to czytalne, ale dołożę wszelkich starań. Czasem zaglądając na bloga drogi Czytelniku zastanawiasz się skąd właściwe pomysł by prowadzić taki rodzaj poradnika piwnej pierwszej pomocy ( nazwijmy to zasadą 4P). Otóż wiele wody w najbliższej mi rzece Warcie musiało upłynąć by w końcu skonkretyzował się pomysł w głowie i udało się go wcielić w życie. Wspólnie z Smakoszem byliśmy, jesteśmy fanami piwa, zwłaszcza tego niespotykanego. Zaczynając w zeszłym roku wakacje i wracając od Smakosza z pierwszego wakacyjnego przystanku jakim był Śląsk zatrzymaliśmy się będąc blisko celu na stacji Statoil. Jako, że był to upalny letni wieczór, a pora była już późna zatrzymaliśmy się na owej stacji by zakupić piwa, które po dotarciu do domu miało spowodować, że przestaniemy się topić. Pamiętam, że szukałem znanych i lubianych przez siebie trunków, ale jak to mam w zwyczaju chciałem odnaleźć jakąś nowość. Wtem dojrzałem na samym dole szerokiej lodówki piwo o niebagatelnej nazwie jak na pierwszą stolicę Polski ,,Trzy Korony mocne”. Piwo wyprodukowane przez koncern ,,Van Pur”.  Nie mając pojęcia w co się pakuję, oczywiście miałem pewne podejrzenia jaka zawartość na mnie czeka, ale kupiłem tą puszkę. Zapewne producent specjalnie wyprodukował produkt tak wyglądający by ostrzegać klientów w miarę ogarniętych by tego nie kupowali. Nie spodziewali się, że taki wariat jak ja kupi to z ciekawości, a nie z konieczności. Dodam tylko, że piwo kosztowało 2,5 zł- na stacji! Po dojechaniu do celu podróży i przywróceniu się do stanu użyteczności publicznej zechciałem skosztować tego wyrobu. Kropelka potu już wtedy spłynęła mi po skroni( nie z powodu otaczającego ciepła), ręce zadrżały, głos się załamał i usłyszałem znane Nam wszystkim- ,,psst”. Chwilę później piwo już bąbelkowało wesoło w szklanicy, a ja z co raz większym strachem mu się przyglądałem. Nadszedł moment kosztowania. Sam zapach jaki roztaczał wokół siebie był na tyle odrzucający jak świadomość, że jutro jest poniedziałek i egzamin, a jest godzina 23 w niedzielę i nic nie umiesz. Grymas zniesmaczenia jaki pojawił się na mojej twarzy był na tyle mocny, iż torsje chwyciły mój żołądek. Mało jest piw, które zapamiętuje się z powodu ich paskudnego smaku. Choćby takie ,,cudeńka” jak ,,Tatran” czy ,,Saris„. Czując jak te ,,Trzy Korony mocne” co raz silniej ciążą mi na głowie, naprawdę to piwo sprawia, że czujesz się jak król z obrzydliwie ciężką głową. Mniej więcej wtedy narodziła się w mojej głowie myśl, że nie można tego zostawić obojętnym i trzeba poinformować innych jakie to paskudztwo by czasem nie zakupili tego przez przypadek. Po burzy mózgów zapadała decyzja, że założymy bloga. Teraz już wiecie jaki szczytny cel nam przyświeca: by ostrzegać Was przed tym co straszne i zachwalać, proponować to co wspaniałe. Przy okazji dzieląc się fascynacją historyczną, którą podziwiać możecie na ,,Piwnej Mapie„. Ta szczytna idea ciągle nam przyświeca, poniekąd jesteśmy jakby apostołami dzielącymi się swoimi doświadczeniami piwnymi. Drodzy Czytelnicy jeśli dotrwaliście do tego miejsca tekstu to możecie być pewni, że nasze opisy Wam się nie znudzą.

Wielkopolski Piwosz

Reklamy

Poznańskie Targi Piwa

Relacja z Poznańskich Targów Piwnych 20-22.11.2015

TP 17

Działo się, oj działo się! Co prawda dużo czasu nie miałem, ale i tak jestem pod wrażeniem tegorocznych targów. Po pierwsze: rozrosły się i to w dobrym kierunku. Wreszcie odwiedzających gości nie straszyły parasole Lecha Pilsa, które do tej pory sterczały wesoło na samym wejściu. W ich miejsce zagościły browary rzemieślnicze! Ich ilość oraz różnorodność przyprawiała o pozytywny ból głowy i jej zawrót od ilości dostępnego piwa. Oczy same się cieszyły na widok dziwacznych czasem nazw trunków.

TP 9

Po drugie: oferta spożywcza także była smakowita. Food trucki stały na zewnątrz i dojście do nich wiązało się z wyjściem na przeszywający chłód jednak pomyślano o tym by postawić niewielki namiot i parę ławek. Można było skosztować zapiekanek, pizz z prawdziwego pieca kamiennego (umieszczony był w ciężarówce!), hamburgerów czy frytek (wszelakich) z różnymi wariancjami sosów.

TP 12

Teraz o minusach, które moim zdaniem też miały miejsce. Mianowicie nie wykorzystano całej powierzchni hali co w gruncie rzeczy okazało się błędnym posunięciem. Może organizatorzy nie przewidzieli takiej ilości gości, ale wszyscy tłoczyli się i czyhali na wolne ławki bądź leżaki. Ci co mieli mniej szczęścia siedzieli na antresoli choć i to było na krótką metę wygodne.

TP 15

Na przyszły rok wypadłoby udostępnić resztę hali wystawcom i odwiedzającym. Kolejną sprawą wartą poprawy byłoby nagłośnienie. Oczywiście nie jest to miejsce przystosowane do słuchania muzyki, ale większa ilość nagłośnienia byłaby wręcz konieczna. Przy tej ilości gadających ludzi usłyszenie czegokolwiek z malutkiej sceny (właśnie: powinna być ona ustawiona w głównym miejscu, a także mogłaby być większa) było prawie niemożliwe.

TP 18

Przechodząc jednak do meritum: do piw. Kosztowanie rozpocząłem od ,,Ardenów’44” z poznańskiego pubu ,,Setka”, którzy warzy kontraktowo w ,,browarze Jana”. Jego smak był orzeźwiający mimo nie małej ilości IBU wynoszącej 60. Był także lekki oraz delikatnie korzenny, poetycznie smaczny i pochłaniający. Ciemniejsza barwa pasuje do mych wyobrażeń o jesiennych Ardenach, zagubionych w mgle i tajemniczo niewyraźnych.

TP 19

Błądząc wśród ludzi udało mi się dotrzeć do stoiska browaru Widawa. Wyglądało dla mnie dosyć niepozornie i wstyd przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałem możliwości jego skosztowania. Jak później się okazało, założyciel browaru został craftowcem roku, gratuluję! Zupełnie przypadkowo wybrałem ,,Indian Summer”, które pachniało pięknie, wyraziście, z lekką domieszką ziemistości. Gdy wziąłem pierwszy łyk poczułem się potężnie zszokowany jego kwaskowatością. Była ona naprawdę potężna! Nawet zbyt mocna jak dla mnie, moja twarz wykrzywiała się w grymasie kwaskowatości.

TP 13

Barwa? Jak na obrazku powyżej. Przypominało kakao choć na zdjęciu wygląda na bardziej brązowe aniżeli kakaowe. Co się potwierdza to jego mętność, nieprzejrzystość. Ogromna ilość osadu tańczyła w rytm bąbelków.

TP 11

Szklanka jaką widzicie na załączonych obrazkach miała objętość wynoszącą 0,3 ml. W takich ilościach testowałem te piwka, czasem nawet schodząc do wielkości 0,2 ml. Trzeci trunek jaki wybrałem pochodziło z ,,Piwo Warowni” i była to ,,Amerykańska Pszenica” czyli WIPA. Było ono fascynująco kremowe, pomarańczowe i pijalne na poziomie chłodnej wody z cytryną w upalny dzień. Jego kosztowanie nie zamulało, ani nie powodowało uczucia bycia beczką tzn. zawartość dwutlenku węgla była dopasowana w sam raz.

TP 10

Po skosztowaniu paru nowofalowych doszedłem do wniosku, że pora dać szansę klasycznym pilsom od rzemieślników. Niestety zdjęcia mojego czwartego wyboru nie zrobiłem, chyba nie mogłem znaleźć miejsca by przysiąść z aparatem! Co jednak zachowało się w mej pamięci to jego zapach, smak oraz wygląd. Była to ,,Odsiecz” z browaru Probus. Niestety muszę oddać, że się zawiodłem na nim gdyż był okrutnie kukurydziany, słodki i sprawiał wrażenie obgryzania kolby kukurydziany. Jednak mój kumpel wziął ze sobą ,,Jantar’a” czyli American Amber Ale i był wytrawny,smaczny choć z pewną niepokojącą nutą.

TP 5

By jednak być sprawiedliwym muszę także zaznaczyć, że chwilę później wybrałem ,,Wielka Szychę” od Redena, która w mniejszym stopniu, ale także pachniała…kukurydzą. Piwo było lepsze, ale nie wybrałbym go ponownie. Nie znam się, ale może w ten sposób powinny pachnieć i smakować craftowe pilsy? Musze w tej materii zgłębić swoją wiedzę.

TP 3

TP 7

TP 2

Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się spędzić na nich więcej czasu, a także pogadać z większa ilością wystawców i z piwowarami. Oby organizatorzy wzięli pod uwagę potencjał tej wspaniałej imprezy i udostępnili nam wszystkim całą halę, a ilość zaproszonych browarów znów uległa powiększeniu. Ta impreza ma ogromny potencjał, niech się rozwija!

Wielkopolski Piwosz 21.11.2015 

Beer & Food Festival Poznań

Relacja z dwóch piwnych festiwali ze stolicy Wielkopolski 22-24.05.2015

P1250781a

Nieprawdopodobne szczęście miał Poznań w ostatni weekend tj. 22-24 Maja. Do miasta Św.Piotra i Pawła zawitały dwa festiwale piwa. Oba uraczone dodatkowo zostały gastronomią. W Starej Rzeźni pojawiły się food trucki: burgery, niemieckie bratwursty czy specjały kuchni bałkańskiej były na wyciągnięcie ręki, a popijane do tego wspaniałe piwo tylko wzmacniało apetyt i przyczyniało się do szybkiego chudnięcia zawartości portfela.

P1250736aP1250738a

Na Rynku natomiast dostępna była kuchnia z całego świata, równie smaczna i aromatycznie pachnąca. Jednak zaczynając od początku: wpierw odwiedziłem Stary Rynek na, którym spotkałem się z wspaniałym towarzystwem dwóch kolegów przyjeżdżających prosto z ,,Perły w koronie Rzeczypospolitej”. Na poznańskim Rynku zgromadziły się m.in. takie browary jak Amber, Haust, ,,uwielbiana” przeze mnie Witnica, Kormoran , Edi, Koreb, a także Wrężel.

P1250734aP1250730a

Reprezentacja naprawdę godna i trudno zliczyć prezentowaną przez nich ilością trunków. Ciężko było to ogarnąć rozumem a tym bardziej portfelem. Pierwsze piwo jakie miałem szczęście skosztować było to ,,Wrężel AIPA”. Miało przebogatą pianę co znakomicie widać na zdjęciu poniżej,  a kolor jego przypominał ciemny bursztyn.

P1250735aP1250737a

Jego smak był szokujący w pierwszej chwili gdyż gorycz topiła wręcz kubki smakowe, ale po chwili nadchodziły orzeźwiające cytrusowe nuty. Po chwili kosztowania natomiast smak wyrównywał się i nie gorycz została zaadaptowana przez piwosza, w tym przypadku mnie. Należy wspomnieć, że wartość IBU wynosi 70. W ofercie browaru znajduję się aż 9 rodzajów piwa, są to: wspomniana AIPA, APA (Amercian pale ale), DIPA (Double IPA), CDA (Cascadian dark ale), BBA (Belgian blod ale), AAA ( American amber ale), Stout, Marcowe oraz Pszeniczne. Po rozmowie ze sprzedawcą dowiedziałem się, że w ciągu miesiąca powinno pojawić się na półkach w…Tesco. Jest to browar rzemieślniczy ciekaw jestem jak zaspokoją popyt tak dużej sieci. Mam nadzieję, że im się to uda i piwa nie utracą przy tym na smaku.

P1250740aP1250765a

W wspomnianej Starej Rzeźni pierwszym trunkiem jakim mi przyszło próbować było ,,Triple Blond”. Może Wam być znane z półek sklepowych gdyż dzielnie zdobywa rynek, powstaje ono w browarze Corneliusa. Zostałem przeze nie pozytywnie zaskoczony i orzeźwiony.  Zdjęcia mu niestety nie zrobiłem gdyż zagadałem się ze sprzedawcą, który opowiadał od serca wiele ciekawych informacji. Pan polecał przede wszystkim nowe piwa marki ,,Cornelius: o smaku bananowym i grejpfrutowym. Natomiast zapamiętałem jego wygląd. Przede wszystkim jego piana była początkowo bardzo bujna i puszysta, lekko kremowa może łapiąca kolor od brzoskwiniowego wyglądu. Smakiem przypominał lekko pszenicznych kuzynów, za sprawą również przyjemnego bananowego aromatu.

P1250750a

Trzeba przyznać, że wnętrza budynku robiły znakomite wrażenie pod względem klimatycznym. Odrapane ściany czy ubytki w podłodze nikomu nie przeszkadzały, a wręcz wspomagały klimat tej nietypowej imprezy. Zadymiony, pół ciemny korytarz w połączeniu z otaczającym i ogłuszającym gwarem robił wrażenie. Czuło się, że atmosfera jest jedyna, niepowtarzalna i pełna energii. Jednak co mnie zdziwiło to, że przy nie których stoiskach piwo można było tylko i wyłącznie kupić za żetony, które było trzeba wymienić przy odpowiednim stoliku. Powodowało to duże kolejki i uniemożliwiało czasem zakup wyczekiwanych trunków. W jednej sekcji czy korytarzu ( jak zwał tak zwał) ustawiona była mała scena na, której rozgrzewała się kapela. Organizatorzy zadbali więc także o efekty dźwiękowe, wszystko skłaniało się w jedną nie do powtórzenia całość.

P1250778aP1250770a

Za radą uzyskaną w komentarzu na blogu dzielnie szukałem piwa ,,Lupulus Fructus”. Choć musiałem odstać swoje w kolejce po żetony i w kolejce do stanowiska zakupiłem owy trunek. Muszę oddać, że mnie pozytywnie zaskoczył. Jego smak nie był tak kwaskowy i bezczelnie wręcz owocowy jak w przypadku Lindemans Framboise , ale równie smaczny tyle, że inny.

P1250762aP1250760a

Charakteryzowała go delikatność, ale naturalność i orzeźwiająca świeżość. Nie powodowało jednak wystąpienia kropelek potu na skroni. Na stoisku obok swe piwa sprzedawali chłopacy z browaru Gzub, znani ze wcześniejszych moich piwnych relacji. Nabyłem wreszcie na dłużej ( wcześniej ze względu na jego wspaniały smak nigdy nie mogło doczekać do recenzji, tym razem będzie inaczej!) ,,Piknik z Dzikiem”. Buteleczka już kiwa i śmieje się do mnie szeroko. Browar w Annopolu najprawdopodobniej ruszy na jesień tego roku. Czekamy niecierpliwie!

P1250775aP1250773a

Wędrując między stoiskami i szukając piwnych wspaniałości, które w zgodzie z mym portfelem mogłyby zadomowić się u mnie na jakiś czas, natrafiłem na reaktywowany browar z Grodziska. Z tego co pamiętam do kupienia były cztery rodzaje piwa, jedno nawet o smaku czarnego bzu. Jednak ja kupiłem ,,Piwo grodziskie: lekkie, pszeniczne, dymione”. Ciekaw jestem tej intrygi, która została zamknięta w butelce. Na sam koniec spacerowania z zacnym towarzystwem piwnych Gdańszczan kupiłem ,,Zachmielacz-a”, znanego mi już z festynu w pod poznańskiej Szreniawie. Jego smak ponownie mnie zaskoczył gdyż wydawał się tym razem bardziej delikatny, mniej żywiołowy, ale równie smaczny.

I teraz niech mi ktoś odpowie na pytanie: czemu takie festiwale odbywają się tylko raz do roku?!

Wielkopolski Piwosz

Festyn piwa w Szreniawie.

Relacja z festynu piwa w Szreniawie 26.04-2015

P1250529a

W minioną niedzielę w pod poznańskiej Szreniawie miał miejsce 5-ty festyn piwa. Myślą przewodnią każdego festiwalu jest promowanie regionalnych browarów i ich wyrobów. W tym roku wystawcy dopisali, było kilka interesujących piwnych pozycji o, których wspomnę za chwil kilka. Warto wspomnieć, że festyn piwa staję się regionalną obowiązkową pozycją dla piwnych maniaków, ale także co ciekawe dla rodzin z dziećmi. Były one widoczne zwłaszcza na początku w czasie śpiewania folkowych piosenek, gdy lokalny kwiat młodzieży nie był jeszcze na tyle ,,zrelaksowany” by przejąć scenę i przednie ławki. Do Szreniawy można dotrzeć pociągiem, na tą okazję Koleje Wielkopolskie uruchamiają specjalnie dodatkowe kursy. Świetne wyczucie rynku!

P1250537aP1250513a

Festiwal nie miał by swego uroku, gdyby nie prowadzący, są oni mistrzami w swych fachu. Potrafią ciekawie opowiadać historyczne ciekawostki związane z browarnictwem, a za chwilę już wspólnie śpiewają i figlarnie tańczą na scenie. W między czasie prowadzą konkursy, które w tym roku trochę się zmieniły. Niestety jednak część pytań i opowieści to stały punkt programu. Dla nowych widzów to zapewne gratka, ale stali bywalcy mogą czuć się troszkę zawiedzeni powtarzającymi się pytaniami. Jednakże jakiekolwiek niezadowolenie z tego faktu ginie w radości z pobytu w tym miejscu i możliwości odpowiadania na pytania.

P1250506aP1250519a

Na festiwalu prezentowały się takie browary jak: Gzub, Koreb, Edi czy Fortuna, a także sklepy jak Centrala Piwna czy klubo-pub Cooliozum. Trudno określić ilość piw na straganach, mam nadzieje, że zdjęcia choć trochę oddadzą ich ilość, choć już teraz je przeglądając widzę, że brakuje jednego widoku na stragan z całą piwną gablotą. Dla mnie odkryciem okazało się piwo ,,Chmielarz klasyczny” prosto z serca Wielkopolski. Ma fenomenalną goryczkę, rześką i świeżą, kojącą pragnienie. Słód użyty w tym piwie w żaden sposób nie niszczy smaku, wręcz ułatwia jego poznawanie. Niestety nie jest dostępne w żadnym sklepie, jedynie w pubach w Poznaniu. Listę dostępnych miejsc znajdziecie tutaj.

P1250516aP1250515a

Następne piwo, które jest warte polecenia i kosztowania i, które mam nadzieję opisać jest to ,,Piknik  z Dzikiem” z browaru  Gzub. Historię chłopaków warzących to piwo na zasadzie kontraktu w Belgii opisywałem w felietonie z relacji z wystawy piw rzemieślniczych w galerii MM. Najnowsze wieści są takie, że browar w Annopolu ma ruszyć w czasie najbliższych wakacji. Opóźnienie spowodowane jest przez polską maszynę biurokratyczną. Przechodząc już do smaku jaki objawił mi się w czasie pikniku z tym dzikim zwierzęciem stwierdzam, że jest on wyśmienity. Jego zapach jest cytrusowy, lekko korzenny z nutką goryczki. Genialnie orzeźwiający. I co najpiękniejsze: prezentuje się po mistrzowsku. Piana jest gęsta, puszysta i ekstremalnie biała. Nie mogłem również się oprzeć by nie spróbować ponownie piwa z browaru Koreb ,,Łaskie Żywe„. Było takie jak je zapamiętałem, był to genialny wybór.

P1250512aP1250509a

Gdy już człowiek nakosztuje się nowych smaków nabiera ochoty by wypełnić czymś konkretnym swój żołądek. Do wyboru były ciepłe posiłki, w tym przepyszne staropolskie podpłomyki, pierogi czy inne mięsne potrawy. Oprócz konkretnych posiłków dostępne były również słodkie łakocie. Na festynie można było zakupić przysłowiowe ,,mydło i powidło”. Dostępny był lokalny miód, ale także przetwory z niego jak np. świeczki. Nie mogło zabraknąć również piwnych kosmetyków przy, których cały czas kręcił się nie mały tłum widzów. Podsumowując był to kolejny udany festiwal piwa w Szreniawie. Różnorodność piw była niesamowita, wystawcy byli uprzejmi i chętnie wymieniali się informacjami. Jedyny zarzut jaki rzucił mi się w oczy to ten by ostatni pociąg Kolei Wielkopolskich jechał pół godziny później, a nie 6 minut po zakończeniu festiwalu.

Do zobaczenia w przyszłym roku!

Wielkopolski Piwosz

P1250540a

Festyn Piwa Rzemieślniczego-Poznań 20-23.11.2014

Festyn Piwa Rzemieślniczego-Poznań 20-23.11.2014

P1240958a

W miniony weekend 20-23 listopada w Poznaniu w Galerii MM w głównym holu miał miejsce ,,Festiwal Piwa Rzemieślniczego”. Stoiska tworzyły jeden krąg na, którym stały różne lokalne nigdy wcześniej przeze mnie nie widziane piwne cudeńka. Można było w między czasie spróbować ,,Miłosławia niefiltrowanego” z kija oraz inne trunki z browaru w Miłosławiu w tym wszelakie ,,Fortuny”. Obsługa zacnego stoiska była bardzo uprzejma i otwarta na wszelakie pytania dotyczące wystawianych piw. Po rozmowie ze sprzedającymi właśnie wybrałem trzy piwa, które zostały mi przez nich polecone jako najlepsze z wybranych przeze mnie do kupienia. Są to:

-,,Darz Bór” oraz ,,Viva Hell” z browaru Gościszewo

-,,Połczyńskie Słodowe” z browaru Fuhrmann

P1240978aP1240957a

Zostałem również poczęstowany przez sprzedającego piwem, które specjalnie dla mojego kosztowania zostało otwarte. Rzecz nie tak często spotykana! Za namową Pana prowadzącego wziąłem również udział w specjalnie przygotowanym na tę okazję quizie. Moimi rywalami byli aż dwaj inni szlachetni i przyjacielscy przeciwnicy, którzy jak się później okazało pochodzą z Witnicy( producent piwa np. Lubuskiego). Po odpowiedzeniu na 20 trudnych i nie rzadko podchwytliwych pytań został podany werdykt. Niniejszym okazałem się zwycięzcą. W nagrodę mogłem wybrać piwo z kija tak więc pospiesznie poprosiłem o ,,Miłosławia niefiltrowanego”(zdjęcie poniżej). Był on znakomitym zwieńczeniem trudu podjętego przeze mnie w czasie quizu oraz czasem do pogadania z przyjacielskimi uczestnikami quizu z, którymi odbyłem bardzo sympatyczną rozmowę. Polecam każdemu kto tylko będzie miał okazję by skosztował tego piwa tworzonego z należytą pasją wielkopolskich ziem.

P1240991aP1240986a

Co ciekawe na kramie można było również zakupić kosmetyki zrobione na bazie…piwa. Nie od dziś chodzą legendy rozpowszechniane drogą ustną jak i medialną iż piwo znakomicie wpływa na odnowę włosów, ale tym raz ktoś przedsiębiorczy postanowił to wykorzystać i sprzedawać owe produkty. Można było kupić piwny olejek do kąpieli, piwny szampon, piwną odżywkę do włosów czy piwną pianę do kąpieli. Do wyboru również były piwne maseczki do twarzy,żele pod prysznic i mydło. Od teraz piwo może również dbać o nasz wygląd od zewnątrz(mięsień piwny będzie zachwycony!), a nie tylko muskać przełyk i wabić zmysły wspaniałymi aromatami.

P1240959aP1240983a

Po godzinie 16 zaczynał się wykład założycieli Browaru Gzub, którzy w sposób klarowny mową ojczystą promowali swoje niebanalne przedsięwzięcie. W czasie wykładu zebrana publika dowiedziała się iż piwo obecnie przez nich produkowane na bazie kontraktu powstaje w zaprzyjaźnionym belgijskim browarze w Brasserie de Bastogne, które następnie sprowadzane jest do Polski. Ze względu na odległość nie są w stanie doglądać swego piwnego dzieła gdy najdzie na to ochota. Najczęściej robią to w momencie butelkowania i napełniania kadzi. Jednak w przyszłym roku ma się to zmienić. Jan i Wiktor Staszewscy zamierzają ruszyć z produkcją w Annopolu, maleńkiej wsi nie daleko Środy Wielkopolskiej w, której od dwóch lat odbywa się ,,Festiwal Piw Rzemieślniczych”. Planowane rozpoczęcie produkcji datują na II kwartał 2015 roku. Zapraszamy już wtedy na relację z odwiedzin u nich w browarze. Ich zapał i fascynacja dają się udzielić w czasie rozmowy już po wykładzie. Obecna produkcja browaru wynosi(mam nadzieję, że dobrze pamiętam!) 3500 litrów.  Zwiększenie mocy produkcyjnych jest jak najbardziej możliwe, gdy zajdzie taka możliwość Chłopacy będą mogli dostawić kolejne tanki z ich piwnym dziełem. W trakcie rozmowy opowiadają również o swoich początkach związanych z produkcją piwa i pierwszymi odwiedzinami w browarze w, którym obecnie ich piwo powstaje. Gdy jeszcze nie posiadali zbyt rozległej wiedzy udali się do tegoż piwowara, który z pasją poświęcił im ponad 40 minut gdy miał tylko zaplanowane 5. Opowieści okraszone są zabawnymi wspomnieniami co tylko potęguje wrażenie ich wiedzy i oddania się tym czym się zajmują. W Poznaniu produkty z pod szyldu ,,Gzuba” można kupić w sklepie: ,,Świat Piw” na skrzyżowaniu Hetmańskiej i Głogowskiej, w ,,Centrali Piwnej” na ulicy Mickiewicza albo w Pubie ,, Piwna Stopa” na ulicy Szewskiej 7.

Trzymamy kciuki za dalszy pomyślny rozwój wypadków!

P1240998a

Wielkopolski Piwosz

Z wizytą w pubach: Lot Chmiela i Piwna Stopa, Poznań.

Sobotni wiosenny wieczór to najlepszy moment by wybrać się do ulubionych knajp. Wiele razy mierzyłem się z napisaniem relacji z odwiedzanych pubów, ale często bywało tak, że ochota do robienia zdjęć malała wprost proporcjonalnie do ilości wypitego dobrego piwa. Tym razem wreszcie jest inaczej!

Lot Chmiela ul. Żydowska 4, Poznań. 

PS27

PS24

Pierwszą knajpą, którą odwiedziłem z swym piwnym aparatem był ,,Lot Chmiela” w Poznaniu na ul. Żydowskiej. Wnętrze sprawia wrażenie nie poukładanego, zmieszanego tysiącami różnych szpargałów, które razem tworzą przyjazną przestrzeń do kosztowania. Zdecydowanie najmocniej rzuca się w oczy podest z dwoma fotelami, który obstawiony jest gramofonem, maszyną do szycia, która robi za stół, a witryna pubu robi za podest do trzymania zakurzonych butelek po piwie. Zresztą zobaczcie co jeszcze znajduję się w pobliżu najbardziej dziwnego miejsca w knajpie!

PS21

PS25

Pub jest wąski, ale naprawdę długi, a co ważne posiada ogródek oraz piwnice. Mimo niepozornego zatłoczonego wejścia, zmieści się w nim naprawdę solidna ilość osób. W sezonie letnim właśnie ogródek jest najbardziej pożądanym miejscem w pubach, ten zakotwiczony między otaczającymi kamienicami, przyozdobiony żarówkami znanymi z amerykanskych filmów z ponczem, sprawia wrażenie przyjaznego i kameralnego. Zacienione miejsca dadzą ochłodę w upalne dni, a piwo craftowe czekające w kranach zapewni ochłodę.

PS22

PS23

Kranów nie ma oszałamiająco dużo, mieści się ich zaledwie 8, ale dla spragnionych inności znajdzie się szeroki wybór na półkach uginających się od butelek. Jako, że na kranach ¾ piw stanowiły te przeze mnie kosztowane postanowiłem wziąć ,,Marynkę” z browaru Wąsosz, która do tej pory umykała mej uwadze. Nie bez obaw, do tej pory nawet craftowe pilsy stanowiły dla mnie nie lada rozczarowanie, wziąłem najlepszą ilość piwa dla konesera 0,33 i zanurzyłem usta. Piwo okazało się takie jakie powinno być, delikatne i nie wychylające się w żaden sposób ponad nie zdrowe normy. Nie było w nim nadmiaru słodu, jedynie w aromacie delikatnie miałem wrażenie wyczuwalnej zbyt dużej ilości słomy. Lekka gorycz majestatycznie muskała me podniebienie i dała odczuć przyjemny odcień gorzkości, naszej polskiej Marynki.

PS20

PS19

Ogólnie wywarło na mnie dobre wrażenie, ale bez szału mówiąc krótko. Po całej piwnej rewolucji, która przetacza się przez kraj, ciężko wysilać się na wyszukiwanie specjalnych doznań od zwykłego pilsa, jednak Wąsosz udowodnił, że ten gatunek można też uwarzyć bez nachalnego odczucia kukurydzy. Piwo, które widzicie obok (duże szkło) to Kraftwerk Steam Time: on jest wyborny pod każdym względem. (Piwo kumpla)

PS18

PS26

Piwna Stopa ul. Szewska 7, Poznań. 

PS17

PS16

PS13

Następnym lokalem przeze mnie odwiedzonym była ,,Piwna Stopa” miesząca się na ul. Szewskiej. Tego wieczoru miała w niej miejsce premiera piw z browaru Setka: Gose Rabarbar, Curacao Witbier oraz Redneck: Single Hop Cascade Pils. Lokal, nie raz przeze mnie odwiedzany, zawsze sprawia wrażenie przyjacielskiego i luźnego, atmosferą nieco przypominającą dawną ,,Setkę” na Św. Marcinie. Belgijski, tłoczny klimat dopełnia gwar tłumu i ściany przystrojone obrazami, podkładkami pod piwo, wielkimi ceramicznymi kuflami oświetlonymi pół jasnym światłem.

PS14

PS15

PS10

Komu mało ma możliwość wyjścia na ogródek, na którym można zamówić burgera czy specjalnego hot-doga z rusztu. Na powietrzu znajdują się ciężkie drewniano-żeliwne krzesła upchane pod parasolami Lindemansa, a całości dopełniają kapele, które umilały świętowanie 2-ich urodzin pubu (bez okazji też występują).

PS12

PS11

PS7

Tym razem grała kapela ,,Outsider”, która dawała z siebie wszystko i wychodziło jej to świetnie, można było usłyszeć największe przeboje ,,Dżemu” (aż noga sama drżała w rytm!) oraz piosenki, których niestety nie znam lub nie pamiętam (tak, piwa też robiły swoje plus wszechobecny gwar). Kameralny koncert zdecydowanie na duży plus, idealne dopełnienie urodzin ,,Piwnej Stopy”. Na kranach spoczywała zdecydowanie większa ilość piwa, która znikała naprawdę szybko, w sobotę przecież ludzie zawsze są bardziej spragnieni. Pierwszym obranym przeze mnie piwem był ,,Rabarbar” z Setki.

PS1

Rabarbar

Był on niebywale rześki i harmonijny w smaku, prosty, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nuty rabarbaru naprawdę ciekawie łączy się piwem i nie powiedziałbym, że połączenie to może być, aż tak dobre! Zero słodyczy, zero złych aromatów i smaków, które kłóciłyby się z całością trunku, a dzięki temu idealnie wpasowuje się w klimat ciepłych dni. Seweryn, człowiek Setka, zdradził, że do produkcji piwa zużyli około 42-50 kg rabarbaru. Jednocześnie wrócił temat piwa ,,Madagaskar”, które jak pamiętam urywało mi wszystko co mogło, a nie zostało ku mojemu zdziwieniu tak dobrze odebrane przez innych blogerów. Chwała jednak ludziom, którzy je docenili i kupowali na potęgę. Toczyliśmy również ciekawą dysputę na temat ciemnych piw: porterów i RIS-ów i ponownie, ku mojemu zaskoczeniu Seweryn mówił, iż rynek ciężko, niczym moja droga wątroba, przyjmuje te gatunki piw. Biorąc pod uwagę sukcesy oraz kunszt polskich piwowarów tworzących wszelakie odmiany ,,ciemniaków” do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia.

PS9

PS6

Gdy skończyło się rabarbarowe orzeźwienie czym prędzej poszedłem po następne piwo, wybór padł na ,,Petronelkę” z browaru Szałpiw. Głównym niecodziennym składnikiem, który odgrywał pierwszoplanową rolę był jałowiec. Najsilniej wyczuwalny był w aromacie, można było odnieść wrażenie jakby mieliło się go w moździerzu, natomiast w smaku już łączył się w tak popularną ostatnimi czasy kwaskowatością i następująca po sobie delikatną goryczą. Jednocześnie siła jałowca nie zostawiała miejsca dla cytrusów: grejpfruta i pomarańczy, oba te aromaty kuliły ogon i nie wchodziły w drogę temu leśnemu aromatowi. Smaczne piwo choć moim zdaniem kwaskowatość była zbyt silna i nie zawsze dobrze współgrała z jałowcem. Oba składniki mogłyby być bardziej zbilansowane jednak piwo zapisuje na plus! Kolejna abstrakcyjna nowość piwnej rewolucji skosztowana.

PS8

Jednym z ostatnich piw kosztowanych tego wieczora był Black IPA z browaru Nepomucen. Przyznaje, kubki smakowe mogły być przytępione po tak różnych smakach, zwłaszcza, że w między czasie wleciało jeszcze jedno piwo, na którego nie szczęście nie mogę przypomnieć sobie nazwy. Jednak co zapamiętałem z Black IPA to fakt, że odstawał od stylu zwłaszcza w zapachu: mało cytrusowy, nie spotkało mnie takie zaskoczenie jak przy Hopus Jumno z Pinty i jednocześnie mało palony.

PS2

PS4

Jednym słowem: był znacznie delikatniejszy i możliwe, że dzięki temu przystępniejszy dla szerszej publiczności. Chwilę po godzinie 22 grę zakończył zespół ,,Outsider”, choć o młodej godzinie to jednak cisza nocna na danym obszarze obowiązuje już właśnie od 22. Kto z Was nie miał jeszcze okazji przybyć do obydwu lokali, niech czyni to czym prędzej, warto zwłaszcza latem!

Wielkopolski Piwosz 16.05.16