Relacja z Beergoszczy.

Beergoszcz_piwnakompania1

Tyle wyczekiwania, tyle nastrajania się do wyjazdu, do poczucia festiwalowej-piwnej atmosfery i już…jesteśmy po Beergoszcz 2016. Na bieżąco miałem wiele planów jak opisze tą wizytę, skupiając się na detalach smaku i aromatu (spróbuje jak najwiarygodniej oddać poznane piwa) jednak przed komputerem sprawa wygląda nieco inaczej. Trudniej przypomnieć mi sobie wszystkie niuanse, ale obiecuję, że wszystko będzie rzetelne i sprawdzone.

Beergoszcz_piwnakompania3

Co przede wszystkim zadziwiło mnie i moją radosną, serdeczną ekipę? Rodziny, dosłownie, mnóstwo rodziców z małymi dziećmi szczelnie wypełniających miejsca siedzące, a także żywo uczestniczących w dyskusjach przy stoiskach. Drugie zaskoczenie? Komfort spędzania czasu. Przypominając sobie Poznańskie Targi Piwne z listopada zeszłego roku, trzeba oddać organizatorom, że mimo krzesełek na trybunach udostępnionych gościom nie pożałowali miejsc na środku hali.

Beergoszcz_piwnakompania33

I to zarówno na krzesłach jak i bajeranckich workach ze słomą przy paletach. Co również wpisuje się w komfort przebywania to także odpowiednia temperatura powietrza.  Na Targach w Poznaniu było ciaśniej, goręcej i co wkurzało najmocniej to fakt, że pół hali było zamknięte choć wystarczyło ustawić stoiska pod ścianą, a nie w połowie sali. Co zawiodło? Moim zdaniem nagłośnienie, było nierównomierne i zdecydowanie zbyt miejscowe tzn. brakowało jasnych komunikatów ze strony organizatorów o odbywających się panelach dyskusyjnych. Ale to niewielkie sprawy, sam festiwali był bardzo udany!

Beergoszcz_piwnakompania9

Ilość wystawców, ich chęć do rozmów i dzielenia się informacjami, serdeczność browarników, blogerów, a także ludzi w kolejkach przekraczała granicę polskiej codzienności.  Zwłaszcza ekipa z Wąsosza, Kingpina i Setki wspaniale dzieliła się wiedzą, pomysłami, żartami. Rozmowy z nimi przeprowadzone były interesujące i żywiołowe, jednocześnie cholernie serdeczne. Duże brawa dla Was!

Beergoszcz_piwnakompania12

Beergoszcz_piwnakompania27

Przechodząc już do piw przeze mnie kosztowanych: zacząłem klasycznie od P(APY) z browaru Mayernsztadt. Klasyka gatunku, ale wyborna: chmielowo-cytrynowa, z aromatami żywicy i lasu, a w smaku szczególnie goryczkowa, ale nie przeciągła z równoważonym balansem. Beergoszcz_piwnakompania5

Beergoszcz_piwnakompania6

Na festiwalach piwa oprócz możliwości porozmawiania ze sprzedawcami, piwowarami uwielbiam możliwość kosztowania piwa w ilości 0,2 bądź 0,3. Do degustacji lepszej ilości nie wymyślono, w rozsądnym odstępie czasu pozwala to na zachowanie właściwości rozpoznawczych mózgu i kubków smakowych. Beergoszcz_piwnakompania8

Beergoszcz_piwnakompania7

Po skończeniu pierwszej degustacji udałem się na stoisko Kingpina. Z daleka przykuwało uwagę jaskrawymi kolorami, wypełnionymi po brzegi półkami, elegancko podświetlonym logo, a przede wszystkim świadomością, że właśnie tam można skosztować premierowego piwa ,,Cajanerio: Session IPA z owocami Caja”.

Beergoszcz_piwnakompania13

Beergoszcz_piwnakompania14

Beergoszcz_piwnakompania15

Tutaj dopiero poczułem co to znaczy gorycz! Była zdecydowanie intensywna, przeciągła, długo utrzymywała się na podniebieniu, ale jednocześnie w aromacie królował aromat kwaskowatości i chmielu. Owoce również były choć zdecydowanie czuły się przytłoczone taką ilości goryczy, chłopacy sami przyznali, że nie spodziewali się takiej mocy i następna warka będzie lżejsza w gorycz. W czasie rozmów około piwnych wyszło, że łączy nas jedna uczelnia, jeden wydział, a nawet jedna specjalizacja. Świat jest mały. Pokrótce opowiedzieli mi o swoich procesach logistycznych i jestem pod wrażeniem sprawnością ogarniania wszystkiego od początku do końca.

Beergoszcz_piwnakompania16

Beergoszcz_piwnakompania22

Po krótkiej przerwie, gdy pozwoliłem nieco odpocząć kubkom smakowym po tak intensywnej lekcji od Kingpina, nadeszła chwila na sprawdzenie oferty food truckowej. Część wozów znana mi była już z innych festiwali, ale ciągle co robi na mnie wrażenie to kamienny piec w ciężarówce. Niezłe zawieszenie!

Beergoszcz_piwnakompania19

Beergoszcz_piwnakompania17

Przeważały food trucki z burgerami, które wyglądały imponująco i przytłaczały swą wielkością: z tego względu właśnie nie mogłem na niego sobie pozwolić, żołądek domagał się odpoczynku od ogromu jedzenia. Do wyboru były także niemieckie wursty w wszelakich odmianach, a także coś słodkiego na ząb: donuty na patyku.

Beergoszcz_piwnakompania18

Po powrocie do wnętrza hali przyszedł czas na kolejną festiwalową premierę ,,Doctor Brew: Sinem IPA”. Pierwsze wrażenie było bezbłędne, bursztynowa barwa zwieńczona pianą rosnącą na wysokość dwóch palcy zachęcała do kosztowania. I muszę przyznać, że po pierwszym hauście poczułem się zawiedziony: było goryczkowe, ale nie zaskakujące, smaczne, ale nie wybitne. Choć coby nie mówić, wypiłem je z przyjemnością.

Beergoszcz_piwnakompania23

Beergoszcz_piwnakompania24

Spacerując po hali z nowo zakupioną szklaneczką wypełnioną Doctor’em Brew, podążałem za moją damską ekipą, która chodziła po stoiskach w poszukiwaniu swych smaków. Sprzedawcy z serdecznością częstowali i dawali do testowania próbki piw oczekując na werdykt, niektóre z nich jak np. IPA z konopią naprawdę sprawiały znakomite wrażenie.

Beergoszcz_piwnakompania40

Beergoszcz_piwnakompania10

Beergoszcz_piwnakompania26

Spacerując w ten sposób odnalazłem następne piwo warte skosztowania: LolliHop z BeerBrosa. Ten mocno chmielowy trunek został wymieszany z…landrynkami. I choć tak jak w przypadku piwa z Kingpina, głównie dominowała gorycz, landrynki były wyczuwalne i dawały wspaniały, znany z dzieciństwa słodkawy posmak. Do tej pory było to dla mnie największe zaskoczenie tego dnia, płynęła z niego zdecydowania przyjemność z picia,  nie znikająca na przestrzeni czasu.

Beergoszcz_piwnakompania29

Beergoszcz_piwnakompania30

Podczas rozmów przy paletach, siedząc na worku z sianem zostaliśmy poczęstowani przez Pana roznoszącego testowe próbki ,,Souerem z Maliną” z browaru Bazyliszek. Muszę przyznać, że w tym czasie zapaliły mi się kufle w oczach, ruszyłem czym prędzej do stoiska. Co prawda chwilę zajęło mi kupienie swej porcji trunku, Panowie na stoisku chętnie zajmowali się rozmowami i odsyłaniem od jednego do drugiego w celu zakupienia, ale biorąc pod uwagę, że wszyscy wokół byli lekko ,,wcięci” nie stanowiło to najmniejszego problemu. Budowało atmosferę napięcia przed kosztowaniem.

Beergoszcz_piwnakompania32

I oto jest mój zwycięzca! Piwo było po prostu i, aż genialne. Naturalnie malinowe i kwaskowe, zero sztucznej słodyczy, a jednocześnie piwne. Idealne połączenie na odświeżenie po wcześniejszych silnych goryczkach. Na zbliżające się lato, upalne dni będzie pasowało perfekcyjnie. Barwą także przykuwało uwagę: malinowy kolor spajał się aromatem i smakiem, niczego więcej jemu nie było trzeba.

Beergoszcz_piwnakompania28

Beergoszcz_piwnakompania31

W między czasie udałem się do stoiska Browaru Wąsosz, szczególnie tutaj kłębiły się tłumy, a gwar niosący się z tego miejsca zataczał szeroki promień. Zamieniłem nawet nie małą ilość słów z sprzedawcami oraz głównym zarządcą browaru. Była to bardzo owocna, serdeczna rozmowa, z której niezmiernie się cieszę. Na moje pytanie jak oni to robią, że tyle browarów u nich warzy w tak krótkim czasie, dostałem obietnicę dowiedzenia się tego na miejscu. Podwojenie mocy produkcyjnych także powinno nastąpić w niedługim czasie, jeszcze więcej magii w każdej części Polski! Na końcu czerwca ekipa z Wąsosza wybiera się do Finlandii, do swych znajomych piwoszy z Humalove Brewing, którzy także gościli na targach i z wielką pieczołowitością sprzedawali piwa.

Beergoszcz_piwnakompania36

Po zakończeniu degustacji nasz czas w Hali Łuczniczki dobiegł końca, udaliśmy się na dłuższy spacer w kierunku dworca, zahaczając po drodze o centrum miasta. Szczerze muszę przyznać, że ten spacer był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, choć Torunianie nazywają ją ,,Brzydgoszczą” muszę oddać, że miasto wyraźnie zmienia się na lepsze.

Beergoszcz_piwnakompania35

Beergoszcz_piwnakompania34

Beergoszcz_piwnakompania38

Myślę, że z biegiem czasu będzie jeszcze lepiej, ewidentnie miasto ma potencjał, ważne by go odpowiednio spożytkować. Podsumowując: festiwal uważam za udany i ze względów piwnych, wspaniale smaczne trunki mieszały się z atmosferą tworzoną przez ludzi, którzy podnieśli rangę tego miejsca i dali mu energię.

Na Silesia Beer Fest niestety nie dam rady dotrzeć, ale już za nie długo widzimy się na Beer&Food Festiwal w Poznaniu!

Wielkopolski Piwosz 9.05.16 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s