Karty na stół

Gonię, żwawo jak nigdy ( moim duchowym zwierzęciem byłoby coś między kotem, żółwiem oraz leniwcem – samurajem kochającym słodycze? ), wprost przed oblicze półki z piwami. Bez gry wstępnej, bez pełnej podziwu zadumy ( której moja półka jest godna ), barbarzyńsko wpycham rękę i… nic. Ani jedna nawet ta niechciana, samotna czy jakakolwiek butelka nie staje mi na drodze. Nie wierzę. Macam dalej – najpierw napotykam ścianę, chłodną, niszczącą nadzieje. Macam prawo – nic – lewo – nic. Pusto. Uspokój się, myślę, jednak głowę ociężałą mam, jakby jakiś baca rozorał mi ją ciupagą. Łączę wątki.

piwnakompania_karty_na_stol_04

Sklep… te słowo brzmi znajomo…Teraz, poganiam w myślach jeszcze bardziej barylaste ciało. Idę. Ulica, sklep, piwa. Dużo piw. Rozbieganymi oczyma ledwie ogarniam gdzie się znajduje. Widzę nieznany mi browar. Łapię. Wychodzę. I tak oto jestem tu – z porterem bałtyckim w ręku, Piłsudskim na etykiecie i mętlikiem w głowie. Nalewam. Palony zapach ściska mój nos. Dalej, dębowa beczka oraz wędzenie. Wokół roznosi się zapach przyprawy do zup. Lekko oszołomiony podnoszę głowę. Siedzi koło mnie i on. Józef. Jak się znalazł na moim fotelu – nie wiem, tak jak i nie wiem jak znalazłem się w domu. Daję mu do degustacji kierując się nie tyle szacunkiem do szanownie zmarłego a Najpiękniejszą Słowiańską Zasadą Gościnności. Gdy mówi jego wąs się rusza, śmiesznie, nie tak jak na pomnikach.”Tak pachnie proch strzelniczy, tak pachnie rum, tak pachnie Bałtyk„. Milknie, a ja istotnie wyczuwam słony zapach. Dziwne. Bierze łyk, jego wąs nurza się w pianie, komicznie rusza brwiami – niby z ukontentowaniem, niby ze znawstwem – nie jest patetycznym portretem z książek. Oddaje mi trunek, cmoka ustami, milczy. Kosztuję i ja. Język krzyczy: typowy, rzemieślniczo wykonany bałtycki porter. Ja nie krzyczę a mówię, słowo w słowo, przecinek w przecinek to samo. Mężczyzna kiwa głową – gdy to robi na czoło opada mu niesforny kędzior. Jest taki ludzki, myślę. I zaraz karcę się w duszy – to przecież człowiek. Nie chodzący pomnik, nie postać z wydumana przez historyków. Wracam do trunku – dość alkoholowego, palonego i lekko tylko kremowego. Odrobinę likierowego. Ekstatycznie gorzko-czekoladowego oraz przesadnie rumowego. Prowadzimy zajmującą rozmowę, racząc się porterem. Bałtyckim porterem. Spoglądam na szkło – oszołamia: ciemne jak ciemnogród, pieniste jak piana na polaków ustach i piękne jak ten smutny, brudny kraj. Nie wypowiadam myśli, która wpada mi do głowy, niczym wpada Seba do monopolowego na minutę przed zamknięciem. W głowie kwitną mi słowa: takiego epitafium potrzebował Piłsudski – nie ociekającego heroicznym patosem pomnika, nie odlanego ze szczerego złota popiersia, nie idealnego portretu z historycznej książki, a prostego, ludzkiego piwa, które przywodzi na myśl Bałtyk i które, jak ów, topi melancholię.

piwnakompania_karty_na_stol_03

Zapach 7;

Smak 7;

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd, Chorzów;
  • Cena: 8,30zł.

piwnakompania_karty_na_stol_0

Reklamy