Outsider

Dzisiaj będzie prosto. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na skład piwa i posiadać w sobie odrobinę chęci do dedukcji, by odpowiedzieć na to pytanie. By nie przekombinować, tak jak na siłę ulepszany był ten porter – lubię, gdy piwo ma w sobie więcej niż jeden, prosty smak, lubię, gdy jest złożone i frajdę sprawia mi piwne dochodzenie do prawdy. Językowy Sherlock – i owszem – jednakże przy kosztowaniu tego trunku było wszystkiego za dużo, brakowało płynności i logiki, jakby piwo było pochopnie wyciągniętym wnioskiem. Po kolei jednak. Zarówno w zapachu, jak i w smaku dominuje zbyt intensywna, zbyt drewniana, jeszcze nieheblowana beczka – to jeszcze tylko malutki błąd w logice. Prawdziwym wyzwiskiem w stronę detektywa jest świdrująca nos, jakby emalia. Ten właśnie zapachowy odpowiednik wakacyjnej pracy zabija niewątpliwe przyjemną woń: upaloną kwaśność, zarówno suszoną jak i żywą śliwkę oraz kwiat wiśni – mimo tego wszystkiego zapach pozostaje przeciętny.

piwnakompania_Outsider_04

Oprócz uczucia spożywania drewna, podczas smakowej zabawy w ciąg przyczynowo-skutkowy na dupinowską modłę, dostajemy w naszaą niezachwianą logikę: otóż, przy łykach w ustach pojawia się tani plastik ( kto kiedyś zasmakował żołnierzyka, ten wie ). Tłumaczę się z tego porównania: smak niczym zapach wyprasek ze sklepu wszystko za 3.50. Dalej: żywica, lekki torf, karmel z cukru trzcinowego oraz paloność, następnie niepokojące, ( bardziej niczym twórczość Lovecrafta, a nie czysty policzek w logikę na miarę Boscha) delikatne ukłucie strachu: oto wparowuje alkohol – niby go nie ma, ale błąka się gdzieś po przełyku razem z pogoryczkowym osadem. To wszystko sprawia, że piwo pije się ciężko i nieprzyjemnie – nie ma nic wspólnego z umysłem szybującym w procesie dedukcji. Dodajmy do tego totalny brak piany, zbyt intensywne, przeszkadzające wysycenie oraz brunatność barwy, i co otrzymamy, drogi Watsonie?

Zapach 2;

Smak 4;

Wygląd 6;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: 10,19 zł.

piwnakompania_Outsider_02

Reklamy

Diabelska Obelga

To, czy piekło nie jest tylko retoryczną, fikuśną figurą zostawiam na inny czas, by nie roztrząsać kwestii okupującej pogranicze filozofii oraz religijności – wyobraźmy więc sobie, że piekło tak naprawdę jest dostosowywane do wyobrażeń każdej mitologii. I tak polegli w boju Wikingowie zasiadają do najsutszej z wieczerzy, obsługiwani przez półnagie, słodko-niebezpieczne odynowe córy – marzenie! – a ci, którzy odeszli w łożu wpatrują się w pół-martwe oblicze Hel. Grecy błąkają się po królestwie Hadesa, doskonale zorganizowani Japończycy gniją w swoim równie poukładanym odpowiedniku piekła, w którym 8 piekieł płonie, drugie osiem zaś pogrąża się w mrozie, ostanie trzy zostają w kompletnej izolacji. Wiecznie miłosierni, gdy zmęczą się krucjatami w boże imię, chrześcijanie po przejściu przez śmierć zastają swoje dziewięciopoziomowe piekło, z ozdobioną dantejskim cytatem bramą.

piwnakompania_Diabelska_Obelga_02

Wszystko działałoby niczym ogromna korporacja, byliby piekielni urzędnicy ( cóż za zbieg okoliczności, że niektórzy z nich wydostali się i do naszych państwowych budynków ), byłby może i szatan grający w gry wideo, oglądający seriale oraz pożerający tony lodów, miast niewinnych dusz. Wyobraźmy sobie więc takiego upadłego, jak wyzywa nasze matki, gdy zabijemy gada w Kolofdjuty. Lub nie daj Wielki Potworze Spaghetti ukatrupimy biedaka w Lidżofledżends. Lecące w naszą stronę bluzgi byłyby właśnie Szatańską Obelgą. Dlaczego takie porównanie? Po trosze dlatego, że piwu brak przebicia, jest niczym czternastoletni gimnazjalista wykrzykujący: „co takiego nie wyprawiał z naszą matką i co przy tym krzyczała”, jest pozorne, momentami śmiesznie jednostajne oraz, nie oszukujmy się: głupiutkie. Olbrzymią winę ponoszą tutaj, i co gorsza nie dzielą się nią, tylko mnożą ( każde dorzuca swoje paskudne kilka groszy ): zamulający, ciężki oraz zatęchły słód, który na domiar złego osiada w paszczęce i ani myśli odejść – znów jest jak ów dzieciak, który przyklei się i zmienia serwery w poszukiwaniu Twojej skromnej osoby; gorycz, która zbałamucona ( niczym nasze matki przez owego samca alfa ) została mętnością, klęka ( jw.) i rozpływa się, słowem istnieje tylko w teorii; dominująca wszystko kwaśniość i cierpkość – szczęśliwie nie pestycydów, a zatęchłego miodu z dodatkiem pomarańczy. Brzmi ciekawie? Nie jest. Gdyby nie doskonale zakamuflowany alkohol, który w swojej niebagatelnej ilości zmiękcza ( jak dotyk szatana, bluzgającego na czacie, nasze matki ) kubki smakowe, piwo byłoby niepijalne. W żargonie szatanopodobnych gimnazjalistów: GG EASY NOOBZ. Właściwie, to nie ma o co się zaczepić, bo wszystko jest właśnie takie: toporne, cierpkie, zatęchłe, przesłodowione, nieprzyjemne oraz pozorne. Sztuczne. Zbyt kwaśne. Jest jak wielki, upadły władca ciemności wyżywające się na przeciwniku/członku drużyny za to, że nie kocha go już jakiś staruszek z roztrojeniem jaźni – jest nie na miejscu, jest potwarzą dla Craftu przez duże i małe C, jest… złe, o wiele gorsze od tragicznej postaci, jaką byłby gdyby istniał, Lucyfer.

piwnakompania_Diabelska_Obelga_03

Zapach 1;

Smak 1;

Wygląd 3;

Ogólnie 2.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: ~8zł.

piwnakompania_Diabelska_Obelga_04

Gentleman AIPA

Gentleman w wyraziście czarnym fraku skinął głową na mój widok, zrobił to jednak na tyle zamaszyście, iż specyficzny cylinder w barwach murykańskich zsunął mu się z głowy i odsłonił ,,łysinę mnicha”. Speszony tym zdarzeniem niefrasobliwie próbował nasunąć go spowrotem, aczkolwiek wiekowe ręce drżąc ze strachu nie potrafiły wykonać polecenia. Na środku glacy tkwiła łysina, po bokach zaś występował gęsty siwy zarost. Dokładnie jak w mym piwie, piana rozeszła się na boki odsłaniając czysty środek. Jednakże barwa skóry (piwa) pozostała młoda, nie uświadczyłbyś na niej ani jednej zmarszczki ani odcieni bladości. Była ona młodzieńczo zdrowa, brązowa od kalifornijskiego słońca i w żadnym wypadku nie ukazywała oznak starości. Została ona zahartowana w czasie obozów młodych skautów gdy leśne aromaty, cytrusowe orzeźwienia były najznakomitszymi aromatami pośród dzikich eskapad jakie mógł doświadczyć młody Gentleman. Od czasu tamtych czasów tkwiła w nim wewnętrzna siła goryczy, wyrazista jak blizna zarobiona od misia Yogiego, cięta jak topór drwala i jednocześnie nasycona jak komory wulkaniczne pod parkiem Yellowstone. Mimo swych lat i trudu życia jakie Gentleman doświadczył w przeszłości biła w nim wciąż siła młodzieńca ciekawego świata, szczęśliwego z każdego przeżytego dnia. Tylko nieubłagany zegar szepcząc ,,tik tak” przypominał Mu o tym, iż piwna rewolucja, której był głównym aktorem (gatunek AIPA) zaczęła się dawno temu, a on pośród odmienności, których był przecież ojcem wypada co raz bardziej blado…I gdzieś w tej filozoficznej otchłani myśli dał radę wyrzucić z siebie ostatnie słowo: Żywico, do boju!

Gentelman_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 9,5;

Smak 8,25;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: ~7,5 zł.,-

Gentelman_piwnakompania.wordpress.com 3

 

Rage Machine

Przekombinowane. Tym jednym słowem mógłbym określić to piwo, choć mi smakuje, jest pijalne to jednak pewne elementy wydają mi się zbędne. Postaram się to wytłumaczyć na zasadzie porównania: świat bez lodówek był fatalny, trzymanie pożywienia przykrytego solą i lodem nie było komfortowe, stąd też wynaleziono ten genialny, niedoceniany sprzęt codziennego użytku. Jednak z czasem zaczęto dodawać bonusy, nowe funkcje jak np. kostkarka do lodu, która jestem w stanie zrozumieć, ale gdy w lodówkach pojawiły się wbudowane tablety z dostępem do facebooka zacząłem sobie zadawać pytanie: po jaką cholerę? Taką cholerą w tym piwie jest dla mnie ,,milk” może nawet ,,stout”. Jakby smakował Porter w takim połączeniu?

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 6Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 3

Dosadnie, mocarnie, wyraziście! A tutaj z jednej strony otrzymujemy przyjemna pikantność, choć mniejszą niż w Szajbie, która łaskocze w podniebienie, ale z drugiej strony jest jednocześnie delikatne, zbyt kremowe i zdecydowanie za mało gazowane, jakaś część piwnego mózgu przypomina mi, że podobne jest do Guinnessa. Całość wykwintnie dopełnia czekolada, tego lepszego sortu! Aromat dokładnie odwzorował smak, wczuł się w jego postać, wszedł w głąb duszy…jednak jak drzazga tkwiąca w palcu utrudnia życie, tak drzazgą w zapachu jest metaliczność. Do tej pory piwa produkowane w Wąsoszu przez różne browary były pozbawione tej wady, może sprawa dotyczy tylko tej warki (Hedge Hog Stout z Kraftwerka ma ten sam problem, wśród jasnych piw tego problemu nie znalazłem). Idealnie czarne ono jest, gdy przyjrzycie się w ranty szkła, a piana odsłoni część wnętrza piwa, dostrzeżecie brązowe, lekko czerwone refleksy. Drogi Kraftwerku, ostrożnie dobieraj etykiety, gdyż przypadkiem mogą one wczuwać się i wchodzić w głąb aromatu piwa…

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8.

Wielkopolski Piwosz 

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań.
  • Cena: ~8,5 zł.,-

Rage Machine_piwnakompania.wordpress.com 5

Behemoth Bafomet

Rozedrganymi palcami przejechałem po czarnej, niemalże wchłaniającej światło, skórze otulającej okładkę opasłego tomiszcza. Jej barwa była o tyle dziwna, że przy swojej aberracyjnej zdolności pochłaniania promieni słonecznych, momentami błyszczała i wtedy można było odnieść wrażenie, że grimuar żyje – ba, samo patrzenie na niego nie tylko sprawiało mrożącą tył głowy, niezrozumiałą przyjemność, ale także napawało niepokojem, strachem, że pod skórą coś nieustannie się wije. Zafascynowany, przeszywany nieustannym, ekstatycznym dreszczem niepokoju łapczywie chwyciłem za brzeg obitej okładki. Mym oczętom ukazał się widok, który nawet podczas końca świata, choćbym był przypalany smołą, zawieszony w pustce lub, co najbardziej prawdopodobne, gdybym po prostu przestał istnieć, dodawałby mi będzie otuchy i napawałby mnie zachwytem. Puste strony, koloru pergaminu zmagającego się z minionymi wiekami, ich fakturę drobnoziarnistą i grubość nieprzemożną – wszystko to tylko niedoskonały opis, rażące niedociągnięcie i potwarz w stronę piany. Naciągnąłem kaptur czarnej szaty by zakrywał oczy, wykrzywione w narkotycznym uniesieniu, wyciągnąłem lewą dłoń nad puste stronnice ( cały czas chłonąc ich sukubiczną powabność, piękno i niebezpieczną namiętność ) i ozdobnym sztyletem naciąłem wzdłuż linii życia. Burgundowa krew wsiąknęła w skręcany wiecznym pragnieniem pergamin, a tom wybuchnął: pierwej zapachami, później zesłał na moje zmysły mroczne wizje. Gdy posoka tylko zetknęła się z powierzchnią grimuaru, na kartach pojawiły się czarne żyły, pulsujące żądzą juchy i wijące się demonicznym sposobem. Znad ożywionego tomiszcza poczęły unosić się wzbudzające nieokrzesane żądze wonie: żadna z nich nie udawała fałszywej, niewieściej skromności, wszystkie naraz dyszały, kapały śliną oraz mruczały intensywnie. Cóż to za mnogość szatańskich sposobów na kuszenie, istne opętanie nosa: wszystkie zapachy orgiastycznie oleiste i podszyte wykwintną, wyrafinowaną wanilią. Ocean żywicy oraz morze torfu, dymionego śliwkowym drewnem. Wędzony karmel oraz odrobina oleistej , suszonej żurawiny, w odwodzie gorzka lecz lepka czekolada. Zapach kusi bardziej aniżeli królowa Sukubów w towarzystwie swojej świty, rozpala ogień i wlewa się bezpośrednio do duszy – bezcześci ją intensywnością, ale nie przeszkadza mi to, niech profanuje ją dalej. I mocniej. Wizje, jakie spadły na mój język były równie nieokiełznane: zostałem nadepnięty potęgą kremowego palenia, sponiewierany wytrawną, gorzką czekoladą, uwiedziony suszoną żurawiną, zmiażdżony oleistością oraz likerowością, przeniesiony w leśne runo oraz zaszokowany doskonałym zakamuflowaniem alkoholu. Doskonała intensywność. Epitafium dla smaku ciemności. Gdyby takie były satanistyczne grimuary napisałbym drugi „Necronomicon”.

Perunie, o Perunie, słowiański bogu! Użycz mi swej ręki i razem przyzwijmy Bafometa raz jeszcze.

piwnakompania_behemoth_Bafomet_02

Zapach 11;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10+.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: ~12,-.

piwnakompania_behemoth_Bafomet_03

Movembeer Herbal APA

Ostatnio mam poważny problem z APA’mi, może nie tyle pożarłem się z nimi śmiertelnie, co przeżywamy lekki kryzys znajomości stanów późnych: przejedliśmy się swoim towarzystwem i obydwoje, w swojej dufności sądzimy, że wiemy już o sobie wszystko. Od niebagatelnych roków pół zbywamy się więc szybkim, zdawkowym pozdrowieniem, które wyrywa serce dopiero po kilkunastu krokach, po kilkunastu sekundach łapie za organ i wyciska łzy – wszak kiedyś prowadziliśmy niekończące się rozmowy, dysputy oraz przerzucaliśmy się wyzwiskami. Każda następna APA zostawia mnie z obrzydliwie oklepanym, nudnym, szarym oraz brejowatym stwierdzeniem, którego szczerze nienawidzę a często wytaczam mu wojnę na życie oraz bohaterską śmierć: „ To co było nie wróci już”. Wiem, brzmi jak tekst Kristofera K. lub innej Marysieńki: frazes rodem z kiczowatej karuzeli czy kolorowego jarmarku. Wróćmy jednak do mojego APA’owego zjazdu absolwentów:


piwnakompania_movembeer_herbal_APA_02

Nasze ponowne spotkanie miało wszelkie znaki nieba oraz ziemi, by mogło zostać nazwane katastrofą. Ba! Istna apokalipsa niezręczności, niepozbawiona nie-wybuchów niezręcznej ciszy. Epatowała nicością, pustką brakiem czegokolwiek – ot parę cytrynowych zdań, wymiana bezsensownej gatki szmatki: zbyt zamulającej kolendry oraz sucha wymiana faktów, niby ten osad, który osiada na całości gardła, podniebienia i języka. I tak rozstaliśmy się. Nie było niegdysiejszych rozmów o tematach dla odmiany ciekawych – brak zaskoczenia orzeźwieniem: nie to, że go nie było, tylko doznałem go już zbyt dużo; brak zachwytu innością goryczy, bo, uchowaj Wielki Potworze Spaghetti, nie jest już inna. Jest…taka, jak wszystkie inne; jest jak mundurek domów mody, który nosi prawie każda samica; jest jak odpowiedź na pytanie: co robisz w wolnym czasie? „Yyy… Spotykam się z przyjaciółmi, słucham muzyki i modlę się o pokój na świecie”. Wreszcie nic w nim nie sprawia mi przyjemności: zapach zatęchły, przekolendrzony oraz sztucznie perfumowany; na języku osiada przesadzoną zieleniną kolendry – płynem do mycia naczyń oraz ową nudną goryczą; gdy na nie patrzę tęsknie do chwil radosnego uwielbienia nowości zza oceanu, bo we mnie nie zostało z niego już nic. Nawet taka odrobina, by pochwalić ów mętny, słoneczny oraz miodowy kolor – na usta ciśnie mi się najsmutniejsze ze słów, które można wykrzyczeć staremu przyjacielowi w twarz: któryś z nas się zmienił. To koniec. Wyszedłem ledwo powstrzymując płacz, ale uśmiechałem się do ciepłych wspomnień.

Zapach 3;

Smak 4;

Wygląd 4;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Dobry Chmiel, Katowice;
  • Cena: ~9zł.

piwnakompania_movembeer_herbal_APA_01

Night Fever

Z niczym innym nie kojarzy mi się nazwa piwa jak tylko i wyłącznie z Deanem Winchesterem i słynnym ,,that was scary!” w jednym z najlepszych odcinków aż 11 serii Supernaturala…chyba jestem stary i tylko kolejne serie tego serialu mi o tym przypominają. Ja jednak po pierwszym łyku w żadnym wypadku nie krzyknąłbym w ten sposób, prędzej z amerykanskym akcentem ,,to yest fantastic!”. Aromat jest wyrafinowany, nie bezczelny i arogancki, lecz dojrzały i jak wino wraz z upływem czasu polepsza się! Z początku ciężko było mi wyczuć nuty dębowe w zapachu jednak po dwóch łykach zmysły się wyostrzyły i byłem w stanie dojrzeć wspaniałość trunku. Łączą się one wybitnie z gorzką czekoladą i tym na co czekałem: z bourbonem. Choć w tym galimatiasie smaków i aromatów ginie, raz po raz wyrzuci z siebie moc, mądrość jak umierający bohater morał na koniec filmu. Role kotka ze sceny Deana grałaby tu gorycz, spodziewał się potwora dostał rozczulającego pieszczocha. Gorycz mnie rozczula bo jest satysfakcjonująca, w sam raz dopasowana bym mógł stwierdzić, że pijalność jest dopasowana w ten sposób by człowiek był w stanie wypić więcej niż powinien. Przypadek? Nie sądzę! Odcienie mroku spowiły świat w ostatnim sezonie ,,Supera” choć przy barwie trunku nie wydaję się ona tak dogłębnie przesiąknięta mrokiem. Albowiem nawet piana próbując wpasować się w klimat piwa przybiera postać ciemno beżową, co prawda wielkością nie grzeszy, ale chociaż jestem w stanie odnotować jej obecność. Kto gotowy by odczuć gorączkę nocy? Zawsze mi do tego daleko, ale tym razem w rytm muzyki chętnie poruszałbym stopą…albo nawet dwoma!

Night Fever_piwnakompania.wordpress.com

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł.,-

Night Fever_piwnakompania.wordpress.com 2