Black Bicz

Po recenzji Orgasmatron’a schowałem wewnętrznego zboczeńca (może i na tyle płytko, żeby nie raził w oczy – wystarczyła jednak jedna chwila spędzona we wspólnej wyobraźni a moja perwersyjna natura wyłaziła na światło dzienne). Gdy zobaczyłem na półce Black Bicz wiedziałem, że będzie mój – artefakt to wszak na miarę władczej buławy wykolejeńców. Gotowi? Mnie ślinka już cieknie bynajmniej nie tylko w oczekiwaniu na doznania smakowe.

Ciemność. Jedyne, co widzę to ciemność. Zanurzony w bezkresie skupiam się na innych zmysłach i omal nie tracę rozumu z wszechogarniającej mnie rozkoszy: tak jak zanurzony jestem w ciemności, tak skąpany jestem w zapachowym sztormie na tym żywicznym morzu, płynę na liściu laurowym, brnę przed siebie uderzany falami morelowego tytoniu, z których każda ma grzywę z kremowej pianki espresso. Prawie wybucham płaczem, gdy zapach odchodzi razem z dźwiękiem kufla odstawianego na deski stołu. Kocham być drażniony w taki sposób. Nad wyraz delikatnie zostaję pozbawiony opaski, lecz moje oczy dalej widzą tylko ciemność, nieprzeniknioną i gęstą. Jednak czuję na sobie ciepło a na moich ustach ktoś składa pocałunek – mimo iż nie widzę, mogę rzec, że są to brązowe usta. Zaskoczony delikatnością odkrywam, że tym razem nie zostałem spętany – rozkosz uderzająca do głowy sprawia, że próbuję pochwycić całującą. Zostaje delikatnie acz stanowczo obezwładniony – to twarda i zabójcza gorycz. Czując ciężar kolan na przedramionach szarpię się otumaniony doznaniami. Uspokaja mnie dopiero kolejny pocałunek, nawet utrwala mnie w bezruchu. Smakuje morelami, ale jest drapieżnie goryczkowy. Na języku tańczą mi żywice z czekoladą, ale są absurdalnie kremowe. Wreszcie wyczuwam tak mocną, że aż gęstą, kawę, której przyjemna gorzko-kwasota łechce mnie w samą przysadkę mózgową – pomija język, neurony i mnie samego. Do tego wszystkiego uścisk wcale nie zostaje zwolniony, wywołując u mnie pomruk niby chimery kota ze zboczeńcem, chwyta mnie za gardło.

Black_Bicz_piwnakompania_03

Gdy doszedłem do siebie dalej widziałem tylko ciemność, która wywołała dreszcz niepokoju i podniecenia. Udało mi się kątem oka dostrzec, jak wybiega ubrana w piękną, jedwabną suknię koloru piaskowej burzy i zwiewności piany. Uciekła a do mnie wolno, niczym entuzjazm skapujący powoli na rzeczywistość, docierały jej nieliczne przytyki: wyczuwalna w oddechu nuteczka alkoholu oraz odrobinę przesadzona kwaśność.

Zapach 9,9;

Smak 9,5;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena: ~9zł;
  • Kupiono: „Dobry Chmiel” Katowice.Black_Bicz_piwnakompania_02

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s