Piernikowy Foch

Święta odeszły już w niepamięć, powigilijne potrawy dawno już zostały zjedzone a kilogramy przybrane. Znów można zapakować sztuczną, pamiętającą jeszcze dobra na kartki choinkę w kaftan bezpieczeństwa i wysłać do pomieszczenia bez klamek – piwnicy. Z półek ustępują czerwone kubraczki, czapeczki oraz krasnonose reniferki, robią miejsce innym a jeszcze bardziej potrzebnym bibelotom. Zupełnie-nie-kiczowatym pamiątkom z wakacji olinklusif. Nietrafionym prezentom, których-przecież-jeszcze-nie-wyrzucisz. Beznadziejnie przepięknym ozdobom z Ikei. Ustępują wprost w czułe ramiona kartonu, który ukołysze je swoją szafianą pieśnią. I gdzieś w tym wszystkim otwieram piernikowe piwo – niby akcent na zakończenie świąt. Korzenne epitafium dla chowanych przedmiotów. Miałem wrażenie, że to Mikołaj przeleciał mi tuż nad głową – tak intensywnie korzennego zapachu nie czułem od zjedzenia ostatniego w tym roku piernika ( pamiętam, jakby to było wczoraj – była to nielukrowana choinka ). Sanie świętego napędzane były czymś jeszcze, nie uwierzycie, kwasem chlebowym, którego aromat towarzyszy piernikom a w takiej jest z nimi komitywie, że pozbawia woń przytyków piw ciemnych: nie odczujesz-li rumu na swoich nozdrzach. Tylko orzeźwiający pstryczek, pośród najprzedniejszego miodu, strzela ziele angielskie oraz skórka pomarańczy. Pomyślałem: „Gdyby tylko smakowało tak, jak pachnie. To zawołałoby donośnym głosem i wskrzesiło święta. Choinka, wyrwawszy się z piwnicznych więzów, zagościłaby znów na swoim miejscu. Na półki wyległyby pochowane przedmioty. Wdzialibyśmy świąteczne swetry…”. Wziąłem łyk. Przez chwilę myślałem, że Mikołaj porwał mnie na swoje sanie – a to kremowość piwa, która zaklinała w swoim smaku obłoki. Ubrane drzewko wystrzeliło spod podłogi, jak na języku zakwitnęły mi korzenie piernikowe. Z półek pozlatywały uwielbiane bibeloty, zepchnięte przez Rudolfa i spółkę, tak jak ja zleciałem z krzesła pod natłokiem piernikowości. Wokół mnie zaczynała materializować się aura świąt, gęsta jak to piwo. Odstawiłem pokal, wszystko wróciło do normalności – tylko patrząc w odmęty kremowego trunku dostrzegałem wigilijny stół. Ująłem szklaną nóżkę, a w uszach zabrzmiało mi: Ho! Ho! Ho! Łyk. Wszystko się powtórzyło. Święta w płynie? Nie, to zbyt liche określenie.

Ekstrakt z piernika.

Uwaga, po wypiciu może powodować nagłe i nieoczekiwane wigilie. Przed użyciem skonsultuj się z Mikołajem, bądź zapoznaj się z Panem Piernikiem, gdyż każde święta niewłaściwie obchodzone mogą zagrozić twojemu życiu lub zdrowiu.

piernikowe_piwnakompania_02

Zapach 10;

Smak 9,8;

Wygląd 9,8;

Ogólnie 9,9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena oraz miejsce zakupu pozostają tajne, ze względu na prezentowość tego piwa;

piernikowe_piwnakompania_04

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s