Operacja Wit

„It’s a Skyfalllllll…” – Adele zawodziła tylko krótką chwilę, tak minimalną, że nie zdołała pochwalić się całością swego warsztatu, jak zwykła czynić zawsze i wszędzie. Przerwał jej dźwięk wystrzału wydany przez wyrobionego niczym miejski szalet Walthera PPK oraz wycedzony przez zęby komentarz ubranego w garnitur mężczyzny o poharatanej twarzy, źle zrośniętym nosie oraz szczękościskiem:

– Skończ wreszcie zawodzić. – piosenkarka nie odpowiedziała mu nic, gdyż radia mają tą jedną wadę, że ciężko znoszą ostrzał. – Hello. – na jego twarzy nie zagościł uśmiech, tylko jeszcze bardziej, niczym ręka na kolędowej kopercie, zacisnął szczęki. Za schludnym biurkiem przesiadywał kolejny z wysoko postawionych przedstawicieli interesów państwa.

– Do rzeczy. Operacja Wit, mówi ci to coś? – palce siedzącego same ułożyły się we wszechwiedzącą piramidkę.

– Tak, obiło mi się o nos.

– Cytrusowy zapach? – potwierdzenie – Goździkowy banan, pełna wytrawność oraz orzeszki ziemne? – kiwnięcie głową – sól morskiej bryzy? – mrugnięcie oczu z lekkim pochyleniem głowy. – Morelowy tytoń… – już nie pytał, tylko stwierdzał fakt. – To tylko powierzchnia. Stoi za tym ogromna korporacja S.M.A.K, zajmująca się przemytem kolendry na masową skalę. Rozumiesz, co oznacza masowa skala? Tony, setki tysięcy ton kolendry. No i się doigrali. Przesadzili. Stworzyli zamulającego potwora zbudowanego z kolendry – i to jeszcze zielonej, jej liści. Rozumiesz? – zaciśnięcie szczęk. – Wszystko wygląda pięknie. Z zewnątrz firma jest świątynią najmętniejszych miodów. Jej siedziba otoczona jest przez kłębiaste chmury, takie jak ubita na sztywno białkowa piana. Dla postronnego obserwatora: ideał wśród mętności, lider pięknej barwy. Ale gdy zagłębisz się w tą korporację, zrozumiesz czym jest przekolendrowienie tak dosadne, że całkowicie odbierające chęć do ży(pi)cia. Czym jest drapiąca w gardle zielenina. – człowiek, który podczas przemowy, w oratorskich gestach uniósł się z krzesła, opadł na oparcie i podparł czoło ręką. Mężczyzna z Waltherem kolejno zaciskał oraz jeszcze bardziej zaciskał szczęki, wpatrując się w biurko nierozumiejącym wzrokiem. Wreszcie wydukał.

– Czyli, że…? – wskazał pytająco na broń.

– Jak przystało na tajniaka, agencie 008, od razu przechodzisz do działania. Ukróćcie tą kolendrową groteskę, po waszemu – utopcie ją w wybuchach, pościgach oraz pięknych kobietach. I powstańcie z martwych kilka razy. Ku uciesze gawiedzi, która już wszak gladiatorów oglądać nie lubi.

piwnakompania_operacja_wit_02

Zapach 10;

Smak 4;

Wygląd 10;

Ogólnie 6;

Smakosz ślaski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi;
  • Cena: 8,50,-.

piwnakompania_operacja_wit_03

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s