Orgasmatron

Dzisiaj będę Brzechwą ( nie oznacza to, że dla dzieci ) dla tych, których mój tekst kopnie w religijny, świętoszkowaty odpowiednik jąder, zaszokuje frywolnością lub sprawi, że będą zadawali sobie pytanie: „ Jak tak można?!”. Dla (nie)wtajemniczonych cytuję: ”Absztyfikanci Grubej Berty…” itd. Tyle tytułem gry wstępnej, zapraszam na ostrą jazdę bez trzymanki. Pociąg do boleśnie przyjemnego Orgasmatronu właśnie odjechał.

Przyszła do mnie nad ranem. Weszła bardzo ostrożnie, cicho, stąpając niemal bezszelestnie, zostawiając za sobą tylko szemrzący odgłos lateksu. A jednak to właśnie ten, nikły, ledwie słyszalny dźwięk poderwał mnie z letargu, w którym trwałem zanurzony w przyjemności płynącej przez całe moje ciało. Z początku nie byłem w stanie jej dostrzec, bo opaska zakrywała mi oczy, nie mogłem dosięgnąć jej moim ustami – kneblowała je czerwona piłeczka. W oczekiwaniu na kolejną dawkę perwersyjnych rozkoszy delektowałem się zapachem, jaki rozsiewała: dusiły mnie te perfuma – cudownie utrudniając oddychanie swoim zabójczo morelowym, przesadnie tytoniowym aromatem. Mruczałem wciągając powietrze, duszący zapach ściskał tył mojej głowy, wwiercał się w nos swoją intensywnością. Strużka śliny wypłynęła spomiędzy moich ust a knebla. Zauważyła to i spadł na mnie pierwszy, cytrynowo-miodowy, bicz. Podniosłem się na nadgarstkach związanych pod sufitem i drżałem w oczekiwaniu, gdyż cios tylko zaognił pożądanie.

Czekam.

Ściąga knebel.

Pierwszy kontakt warg był jak wiosenny spacer, kremowy, gładki, delikatny oraz orzeźwiający. Potem wgryzła się w moją wargę, pełna nieokrzesanej goryczy, a cytrusowy bicz spadł na tors zostawiając za sobą gęsią skórkę. Zawyłem tracąc nad sobą kontrolę – próbowałem wyszarpać się z więzów, nawet nie drgnęły – znów poczułem ukłucie: tym razem obcas wbijający się moje udo, jak ta trzymająca za gardło gorycz, będąca mieszaniną przyjemności absolutnej i ściśnięcia za gradło przez chmielowe imadło. Karcący głos, którego mógłbym słuchać zawsze, zrugał mnie, zbeształ i spoliczkował odcieniem oferowanej goryczy, ciepłej, prawdziwej i szczerej. Wystawiłem język i, wywróciwszy oczy do góry, przycisnąłem obity policzek do ramienia, śliniąc się.

Chcę ją zobaczyć.

Poczuć wszystkimi zmysłami.

Obcasem ściągnęła mi opaskę, niedelikatnie goryczkowa jak zawsze, a ja zapomniałem gdzie jestem – piękna była, morelowa, mętna i miała pełne wyrachowania oczy, patrzące na mnie pełne chłodnej pogardy. Zdominowany widokiem oddałem się przyjemności. Zostawiła mnie ze śliną kapiącą z brody, ze wzrokiem daleko za granicą narkotycznego upojenia, czekającego na kolejne goryczkowe ciosy pełne podniecenia.

Chcę wrócić do knebla, bicza i opaski.

Chcę znów utonąć w bolesnej przyjemności.

Otwieram kolejną butelkę Orgasmatronu… i już tylko słyszę ów szemrzący odgłos lateksu.

orgasmatron_piwnakompania_02

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd;
  • Cena: 8,60,-.

orgasmatron_piwnakompania_03

2 myśli w temacie “Orgasmatron”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s