Konrad Vratislavicky Ale

Na tle czeskiej lagerowej braci wyróżnia się już na samym wstępie zaskakującym palonym słodem, pochodzącym z wyższych cenowych sfer. W aromacie wita mnie dojrzała espresso, co zaskakujące między nimi odnajduję nuty jodłowca, co dziwne to odświeża, nie zamula. Moje zdziwienie jest tym większe, że ciemne piwa mają raczej właściwości grzejące, przytłaczające. Nie przypomina typowego ALE, raczej plasuje się między ciemnym pełnym, a stoutem. W pierwszej fazie kosztowania jest delikatne, muska przełyk piwosza, a następnie nadchodzi (niestety) fala wyczuwalnego alkoholu, a po nim zaraz nieustępliwa gorycz, zapuszczająca korzenie w tylnej części języka i przełyku. Nawet pomimo tego, że aromat alkoholu w każdej postaci mnie odrzuca, ten czeski przypadek wypada nadzwyczaj dobrze. Czyżbym został odurzony najznakomitszą włoską kawą? Jej w tym trunku nie brakuje. Gdy odurzenie mija można stwierdzić, iż jego barwa pozwala rozpoznać w sobie barwę wiśniowego soku, uzyskanego z późno letnich owoców. W takim towarzystwie nie mogło zabraknąć piany, która w wysokości pół centymetra osiada jak letni promień słońca na wiśni.  Promień ten nie znika, gdyż zamienia się w wytrawny, burgundowy kolor piwa.

Zapach 9,25;

Smak 9;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,75.

Wielkopolski Piwosz

konrad_piwnakompania_03

Notatki o piwie i zapisywane sny mają jedną wspólną cechę ( jedną oczywistą, bo przy niektórych trunkach można dostąpić idyllicznego wniebowstąpienia umysłu ) – są one strasznie chaotyczne. Widziało mi się to piwo jako wojownik, obleczon w skórzyska, z facjatą umaczaną w posoce oraz z dwuręcznym młotem trzymanym beztrosko i bez wysiłku w jednej z owłosionych łap.  He-man, tylko bez durnej fryzury, różu i jednorożców. Pierwsza, a zarazem najbardziej wyczuwalna, nuta w zapachu zdawała się potwierdzać zgoła inny, mniej nachalny, chłodniejszy rodzaj męskości: zapach drogiego śliwkowego tytoniu. Dalej kawowy rodzaj kremowości – podszyty ową specyficzną i będącą jak najbardziej na miejscu kwaśnością. I wreszcie coś zupełnie dziwacznego, ale zadziwiająco satysfakcjonującego: kukułki pozbawione słodyczy. Epatująca zaprawionym w bojach wojownikiem etykieta przegrała z tajemniczym jegomościem o chłodnym spojrzeniu, powoli ćmiącego cygaretkę. Gdy przyszło mi z nim rozmawiać, spróbować, początkowo obyło się bez niespodzianek: palone słody, wędzenie oraz kawowość. Wyrachowanie zgodne z wyglądem. Jednakże im dłużej ciągnąłem konwersację, tym milszy i cieplejszy w obejściu widział mi się Konrad. Korzenna gorycz i piernikowy finisz oraz pałętająca się tu i ówdzie śliwka – przypomniały mi o domu i rodzinnych stronach. Jedną tylko manierę miał pan Konrad, która oddzieliła go od rozmówcy doskonałego: długo utrzymująca się kwaśność ( jak zbyt gorzka czekolada ). Mimo przeprowadzenia rozmowy dalej, gdy patrzyłem się w jego stronę, pozostawał tajemniczy: w cieniu stoutem mi się widział, a w słońcu czerwonością ale się wykazywał. Tylko fryzura nienaganna, doskonale osiadająca na ściankach szklanki piana, była rzeczą stale niezmienną w tym indywiduum z Czech.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Czechy;
  • Kupione: Sklep przy rynku, Brno
  • Cena: 36,6 CZK( około 6,1 zł,-)

konrad_piwnakompania_02

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s