Pale Ale Łowickie

Piwo przemówiło do mnie prostą etykietą i wariacją koloru zielonego rodem z painta z czasów gdy system Windows ’95 miał swój najlepszy czas. Zachęcony przez własne wspomnienia kupiłem je i odnotowuje, iż był to trafny wybór. I to co teraz powiem zainteresuje z pewnością…fizyków. Po nalaniu tegoż trunku do kufla z błogosławieństwem zamknąłem oczy i w jednym momencie przeteleportowałem się na pole pełne dojrzałego chmielu. Szyszeczki radośnie ruszają się w rytm, który przygrywa im wiatr oddając otoczeniu ich cudowny dojrzały letni aromat. Gdy zdecydujemy otworzyć się oczy i wyprowadzić z obłędnego wrażenia bycia na chmielowym polu przychodzi najwyższa pora by go skosztować. Na pierwszy planie wyczuwam w nim cytrynową świeżość, walczącą na przemian o me skromne względy, z gorzkością. W pierwszym momencie gdy będziecie go próbować może nawet wykrzywicie twarz w pewnym grymasie, wszystko za sprawą goryczki. Jednak z każdym łykiem spostrzeżecie się, że jest ona omylna. W niesłychanym tempie rozmywa się i zanika. Jest niczym meteor w sierpniową noc, robi duży błysk, ale wypala się szybciej niż byśmy sobie tego życzyli. Wygląd przywodzi mi na myśl miedziane kable, pokryte pewnym nalotem gdyż piwo nie jest przejrzyste, tylko dumnie mętnie. Piana burzy się pięknie po nalaniu, jednak dziurawi się nieziemsko, ale nie znika do końca i jej osad trzyma się pięknie tafli piwa.

Zapach 8,5;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz Pale Ale Łowickie_piwnakompania.wordpress.com 3

Dziś jest ten dzień. Dzień łowów. Dzień spływający dziczą posoką, ludzkim potem i psim skowytem. Święto najprostszych instynktów, dawno zapomniany festiwal buzującej krwi, rozhuczanej tłuszczy oraz starcia aur. Staję oko w oko z Łowickim, hipnotyzuje mnie barwą ciemniejszego lipowego miodu, pierwotną mętnością oraz żywotnością wichru. Widzę jak buzują weń bąbelki. Czekam na atak. Widzę nad sobą potężną, czerwono-złotą łapę, tuż przed zadaniem ciosu. Mój nos czuje: suszone morele, ciężki, tłusty zapach doskonałego tytoniu oraz delikatne muśnięcia skórki świeżutkiej szynki. Oszałamia mnie woń, ale podszyta jest przesadną słodowością, co wyprowadza mnie z transu. Spada na mnie cios. Niemal uginam się pod głębią oraz wielowarstwowością goryczy. Na mym języku gorzeje ogień, tańczący na kurhanach moreli. Policzki wypieszczane są przez ciężki, tłusty oraz dymiony, niczym kadzidełko, posmak dębu. Podniebienie płaszczy się przed kwaśnością oraz goryczą. Pełen łowieckiej żądzy w dwóch susach doskakuję do Łowickiego i cały kąpię się w jego posoce. Krople krwi spływają mi po podbródku. Czuję się drapieżnikiem. Jestem drapieżnikiem.

Znów zaczynam łowy.

Zapach 8;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 8;

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: nihuhu nie pamiętam.
  • Cena~ 8 zł.,-

Pale Ale Łowickie_piwnakompania.wordpress.com

(Nie) Tylko piwne podróże.

Nadeszła długo oczekiwana chwila! Zapraszam Was serdecznie do przeczytania jak przyszło nam spędzać czas na czeskich Morawach we wrześniu tego roku :). Znajdziecie tam nie tylko skrócone recenzje kosztowanych piw z pubów, które dzięki podanym adresom, będziecie w stanie odwiedzić osobiście, ale także relację z całej podróży i zdjęcia z odwiedzonych miejsc! Zachęcam także do dzielenia się nią ze znajomymi, do lajkowania naszych postów, niech radosna piwna wieść niesie się po świecie.

(Nie) Tylko piwne podróże-link

Wielkopolski Piwosz 

Pszenica z Księżyca

Ziemianie! Przybywamy w pokoju. Jako dary przynosimy część naszej ojczyzny, której imię Niemcy – a konkretnie Dunkelweizen. Przystosowaniem wytworu do ludzkich gardeł zajęła się nieznana nikomu mieścina: Świętochłowice. Spróbujcie, jak w naszym Vaterlandzie smakuje gościna.

Ufoki! Przybywamy w zdziwieniu, gdyż znając Wasze wyroby z dystansem podeszliśmy do trunku, a tu okazał się nieść zaskakująco mało nieprzyjemnych cech niemieckiej orkiestry pszeniczno-dętej. Niósł za to krocie przyjemnego, stłumionego i wytrawnego banana, lekkie, niczym gorzka czekolada, palenie oraz niemożliwy brak nadkwasoty. Co więcej, przysłana słuszna ilość, uległa natychmiastowemu osuszeniu ze względu na nieprzyzwoitą pijalność piwa. Jeśli przyślecie więcej, nasze relacje ulegną znaczącej poprawie.

Ziemianie! Kolejna beczka już w drodze.

Ufoki! Nim otwarliśmy przesyłkę, staraliśmy się ją wywąchać. Z żalem musimy przyznać, że zapach był nikły i tylko najlepszy w tej dziedzinie, szeregowy Nochal, zdołał doniuchać się banana, korzennych przypraw ( tych zarzucamy woń zdecydowanie zbyt nikłą ) oraz palonej kwaśności znanej nam z innego ziemskiego napoju: kawy. Natomiast, gdy już przelaliśmy płyn do przeźroczystych naczyń nie mieliśmy najmniejszej wątpliwości co do wyśmienitości tego trunku. Pianę można przyrównać do rodzaju w.w napoju: espresso, co przyjęliśmy z zachwytem. Kolor był idealnie mętny, ciemny i tajemniczy. Chcemy nawiązać bliższą współpracę.

Podpisano: Gatunek Ludzki.

ciemna-strona-ksiezyca_piwnakompania_02

Zapach 8;

Smak 8,5;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi;
  • Cena: 7,30 ,-.

ciemna-strona-ksiezyca_piwnakompania_03

Ale Mozaika

Gdzie, w dobie nowatorskich podejść, nieuczęszczanych ścieżek oraz przecierania piwnych dżungli miejsce na typową APĘ? Czy nie opiliśmy się kapitalistycznymi chmielami o niepowtarzalnej cytrusowości? Zaprzeczam temu zawsze, gdy tylko otwieram kolejną, wyaromaconą amerykańskimi szyszkami butelkę i zamieram w oczekiwaniu na bukiet doznań i bombonierkę zaskoczeń. Niektórzy mogliby rzec, że jestem łatwy w swoim ubóstwieniu wysokochmielonych gatunków, zaprzeczam więc, dumnie prężąc pierś: nie wystarczy chmiel by mnie zadowolić – potrzeba nietuzinkowości, nuty szaleństwa oraz manieryzmu dziwactwa. I tutaj właśnie wchodzi (anty)bohater dzisiejszego dnia: Ale mozaika. Gdyby mości panowie w arafatach drzewiej sklecali mozaiki równie ciekawe jak to piwo, już dawno by o nich zapomniano i zastąpiono je kasetonami. Wszystko w tym trunku jest przeciętne, nudne i nijakie – oczywiście, gdybym spróbował je na długo przed moją smakoszowską karierą ukląkłbym, waląc czołem o posadzkę i wysławiał pod niebiosa. Lecz dzisiaj… jest po prostu takie, jak kwardylion innych, nowofalowych trunków. Odcień goryczy? Cytrusowy, bardzo mocno osiadający na tyle języka, trzymając go swoimi napakowanymi, cytrynowymi imadłami. Niczym nie zaskakuje, niczym nie wychodzi przed szereg. Ot, typowy szary Obywatel, typowego szarego Tworu, przez hipokrytów nazywanego szumnie państwem. Gorzej jest z chemicznym zapachem, który nie urzeka przedwiecznym tańcem chmielu, słodu i piwowara. Kojarzycie jak pachną pestycydy na cytrynie? Jeżeli tak, to wiecie jak pachnie to piwo. Barwa znika, tonąc w swojej przeciętności – słomkowy, mętny i lekko miodowy kolor, który zniknie z pamięci nim przełkniesz następny łyk. I z tego wszystkiego tylko piana ma jakieś ambicje, oblepia, niczym boskie pnącze, ścianki szklanki nawet po zniknięciu trunku. Jakoś tak smutno mi się zrobiło, bo pijąc je poczułem się równie nijako. Nienawidzę miałkości – gdyby mnie tylko obrzydziło, nic bym nie rzekł, zmilczałbym, zniósł obelgę. Takiego przeciętniaka jednak znieść nie mogę, każda część mojego ciała wrze od ognia gniewu. Oj, Redenie, bo się pogniewamy.

ale_mozaika_piwnakompania_01

Zapach 3;

Smak 5;

Wygląd 5;

Ogólnie 4,5;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkocholi;
  • Cena: 6,30,-.

ale_mozaika_piwnakompania_03

Śmietanka

Przyssałem się do szklanicy i ust oderwać od niej nie mogę. Tak, jest dobre. I powiem Wam, że jego dobroć wzrasta z każdym łykiem, bez końca. Początkowo miałem wrażenie, że jest zbyt kwaśne i smakuje czymś dziwnym, czymś czego wytłumaczyć nie potrafię. Jednak po chwili, może z powodu przyzwyczajenia się, może natlenienia, trunek zmienił smak, wyprostował się i wrócił na ścieżkę chwały. Woń przypomina mi niemieckie weizeny, a to już wiele znaczy! Jest on przyozdobiony goździkami i bananami, a także latem…pszeniczny gatunek jako jedyny wykazuje w sobie posmak lata, zachodzącego pastelowego słońca, kładącego spać wysuszone kłosy pszenicy. Smak jest ponad przeciętnie dobry i pijalny, brak w nim nadmiernej słodyczy, a subtelność śmietankowej kremowości wygładza nerwy i harmonizuje myśli. Pomimo jego walorów, odczuwam niedosyt. W jakiś sposób, chyba z powodu słabego nasycenia, nie spełnia moich krańcowych oczekiwań. Tak jak brakowałoby basu w klubie, jak uboższy byłby ksiądz bez brzucha, tak mi brakuje przysłowiowego ,,pierdolnięcia” na koniec smakowania. Tonacja barw kręci się wokół zbożowej esencji, jest nieprzejrzyście idealnie,owleczone mgiełką tajemnicy. Co do piany to stwierdzić muszę, że przechylanie pokala do ust sprzyja jej powiększaniu gdyż na co dzień, gdy piwo stoi niewzruszone na blacie, jej wysokość i gęstość nie jest imponująca.

Śmietanka_piwnakompania.wordpress.com 2

Zapach 9,5;

Smak 8,75;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,2 zł,-

Śmietanka_piwnakompania.wordpress.com 3

Orgasmatron

Dzisiaj będę Brzechwą ( nie oznacza to, że dla dzieci ) dla tych, których mój tekst kopnie w religijny, świętoszkowaty odpowiednik jąder, zaszokuje frywolnością lub sprawi, że będą zadawali sobie pytanie: „ Jak tak można?!”. Dla (nie)wtajemniczonych cytuję: ”Absztyfikanci Grubej Berty…” itd. Tyle tytułem gry wstępnej, zapraszam na ostrą jazdę bez trzymanki. Pociąg do boleśnie przyjemnego Orgasmatronu właśnie odjechał.

Przyszła do mnie nad ranem. Weszła bardzo ostrożnie, cicho, stąpając niemal bezszelestnie, zostawiając za sobą tylko szemrzący odgłos lateksu. A jednak to właśnie ten, nikły, ledwie słyszalny dźwięk poderwał mnie z letargu, w którym trwałem zanurzony w przyjemności płynącej przez całe moje ciało. Z początku nie byłem w stanie jej dostrzec, bo opaska zakrywała mi oczy, nie mogłem dosięgnąć jej moim ustami – kneblowała je czerwona piłeczka. W oczekiwaniu na kolejną dawkę perwersyjnych rozkoszy delektowałem się zapachem, jaki rozsiewała: dusiły mnie te perfuma – cudownie utrudniając oddychanie swoim zabójczo morelowym, przesadnie tytoniowym aromatem. Mruczałem wciągając powietrze, duszący zapach ściskał tył mojej głowy, wwiercał się w nos swoją intensywnością. Strużka śliny wypłynęła spomiędzy moich ust a knebla. Zauważyła to i spadł na mnie pierwszy, cytrynowo-miodowy, bicz. Podniosłem się na nadgarstkach związanych pod sufitem i drżałem w oczekiwaniu, gdyż cios tylko zaognił pożądanie.

Czekam.

Ściąga knebel.

Pierwszy kontakt warg był jak wiosenny spacer, kremowy, gładki, delikatny oraz orzeźwiający. Potem wgryzła się w moją wargę, pełna nieokrzesanej goryczy, a cytrusowy bicz spadł na tors zostawiając za sobą gęsią skórkę. Zawyłem tracąc nad sobą kontrolę – próbowałem wyszarpać się z więzów, nawet nie drgnęły – znów poczułem ukłucie: tym razem obcas wbijający się moje udo, jak ta trzymająca za gardło gorycz, będąca mieszaniną przyjemności absolutnej i ściśnięcia za gradło przez chmielowe imadło. Karcący głos, którego mógłbym słuchać zawsze, zrugał mnie, zbeształ i spoliczkował odcieniem oferowanej goryczy, ciepłej, prawdziwej i szczerej. Wystawiłem język i, wywróciwszy oczy do góry, przycisnąłem obity policzek do ramienia, śliniąc się.

Chcę ją zobaczyć.

Poczuć wszystkimi zmysłami.

Obcasem ściągnęła mi opaskę, niedelikatnie goryczkowa jak zawsze, a ja zapomniałem gdzie jestem – piękna była, morelowa, mętna i miała pełne wyrachowania oczy, patrzące na mnie pełne chłodnej pogardy. Zdominowany widokiem oddałem się przyjemności. Zostawiła mnie ze śliną kapiącą z brody, ze wzrokiem daleko za granicą narkotycznego upojenia, czekającego na kolejne goryczkowe ciosy pełne podniecenia.

Chcę wrócić do knebla, bicza i opaski.

Chcę znów utonąć w bolesnej przyjemności.

Otwieram kolejną butelkę Orgasmatronu… i już tylko słyszę ów szemrzący odgłos lateksu.

orgasmatron_piwnakompania_02

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 8;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Kupiono: Galeria Alkoholi Wielbłąd;
  • Cena: 8,60,-.

orgasmatron_piwnakompania_03

Madagaskar

Ostrzegali mnie by nie wyprawiać się samemu w madagaskarskie lasy. Ostrzegali by nie uschnąć będę musiał wziąć więcej koncerniaków do plecaka. Nie posłuchałem. Flora staję się co raz gęstsza i tajemnicza, fauna odkrywa przede mną swe niebezpieczne oblicze, a epoka koncerniaków w mym umyśle i plecaku, skończyła się lata temu. Brnąc co raz dalej, żyłem nadzieją, że pewnego dnia dotrę nad mityczną oazę wypełnioną fenomenalnym piwem. Myśl o tym powodowała, że każdy następny krok był możliwy, a strach przed nieznanym ustępował wrodzonej ciekawości. Gdy mrok już zapadł i ciemność przykryła bezkresny las, a współczesną pewność siebie, wspieraną przez naukę, zastąpił nocny szmer historii, mitów i czarów doznałem objawienia. W czasie snu pokazało mi się miejsce gdzie serwują piwo harmonijne i delikatne, ale jednocześnie frapujące złożonością. W miejscu tym nie skąpili kardamonu, oparli na nim całe swe dzieło, które uwikłane zostało w czasie powstawania w znajomość z grzesznie pyszną wanilią. Duet nadawał energii i pasji, tworzył idealny klimat dla wędzonki, śliwki, które korzystając z dogodnych warunków zagnieździły się w trunku. Jednak przykazanie piwowara było proste i czytelne: wasza współpraca ma przebiegać stabilnie, bez wariacji i nadęctwa, każdego ma być po równo, idealnie do smaku. Składniki posłuchały swego stwórcy i podzieliły się rolami, ale tworząc jedno zjawiskowo dobre piwo. Na pamiątkę nocy w, którą nastąpiło objawienie, trunek przybrał barwę ciemną, mroczną wkomponowującą się idealnie w całość obrazu. Zbudziłem się. I już wiedziałem gdzie iść, w którą stronę. Kompas wskazywał kierunek: Setka.

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 3

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 4

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com 5

Zapach 10;

Smak 9,5;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9,5.

Wielkopolski Piwosz

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~7,5 zł,-

Madagaskar_piwnakompania.wordpress.com