Oto Mata IPA

Czekając na chwilę w, której wreszcie przyjdzie wena dająca moc na opis, odpłynąłem w rozmyślania z czym może kojarzyć się Japonia. Jaki jej obraz mamy w głowie? Totalnie sprzeczny, przynajmniej u mnie. Podpierając się historią można by rzec, że to naród samurajów, oddanych żon, wspaniałych cesarzy, ale także wariatów nie potrafiących przestać walczyć, oddających swe życie w samobójczych bitwach. A dzisiejszy Japończyk? Rodzi się z aparatem w dłoni, przemierza Europę w tydzień z śmieszną czapeczką na głowie, pracuje by żyć i żyje by pracować, bierze udział w przedziwnych japońskich teleturniejach, a także…podziwia kwitnące wiśnie w swym kraju. Właśnie aromat tych kwitnących kwiatów wiśni został niczym dżin w czajniku (wyleciało mi z głowy w czym się chowa < chyba w lampie ^.^ dop. Smakosz>) ukryty w zapachu piwa. Sprawia wrażenie jakby cząstka tego kraju została zamknięta pod kapslem i zza importowana do Polski. Uwarzenie trunku na bazie IPY potęguje wrażenie świeżości, a także złożoności gdyż dłuższe w wąchiwanie się w kufelek sprawia, iż odczuwam leśną jodłę. Piwo nie sprawia wrażenie ciężkiego, wręcz gloryfikuje świeżość i cytrusową nutę dostarczaną przez nowofalowe chmiele. Jednakże w smaku tylko odrobinkę mnie zaskakuje, spodziewane smaki ryżu kryją się wyśmienicie i śmiem twierdzić, że tylko na początku kosztowania uderzają w czubek języka. Pierwszoplanową rolę grają rześkie posmaki chmielu oraz słodycz, nie wymuszona, ale naturalna. Wygląd ma iście klarowny, przejrzysty z tornadem bąbelków sunącym od samego dna po sam czubek tafli piwa, złocista barwa z początku kłuje w oczy, ale z upływem bąbelków przyzwyczajam się do niej. Piana osadza się kurzem na szkle tak solidnie jak prawdziwy kurz na szabli samuraja zawieszonej w domu japońskiego turysty.

Zapach 9,25;

Smak 9;

Wygląd 9,25;

Ogólnie 9,25.

Wielkopolski PiwoszOto mata IPA_piwnakompania.wordpress.com 2

Oceniałem to piwo dawno, tak dawno, że towarzyszył mi jeszcze okres Edo, wszędobylskie kimona oraz pełne niewymownego piękna i śmiercionośne katany. Było to tak dawno, że nie pamiętam czy przypadkiem nie miałem jeszcze wtedy na głowie chonmage, w ręku nie nosiłem bokuton’a ( drewnianego miecza ( koniecznie znad jeziora Toya)) i nie zajadałem się dango ( nie, Django a dango ). Mimo, że było to tak dawno, to w pamięć zapadła mi piana, której mało imponująca barwa nie zdołała przyćmić tego jak niesamowicie długo zostawała przytulona do tafli trunku. Uścisk ten odwzajemniany jest przez żółty trunek. Żółty – co samo w sobie jest dość ironiczne – oraz mętny. Świeży, ale przez to półprzeźroczystość staje się przeźroczysta, gdy tylko pochylimy szklankę. Mam wrażenie, że piwo jest skryte za pozornością perfumowanych cytrusowych nut – niczym gejsza chowająca się za zbyt intensywnym makijażem. Zapach ryżu jest wręcz przed nami ukrywany – niby cień uśmiechu przegoniony wachlarzem. Kolejne zdziwienie czeka nas podczas próbowania: gorycz jest pieprzna, ale samotna – na tyle doskwiera jej owa samotność, że nie odrzuciła zalotów lekkiego alkoholowego ukłucia. Gorycz jest inna – zachowuje w sobie cząstkę japońskiej dziwności, chyba zaklętej w ziarenkach ryżu. Nos pieszczą nam cytrusowe perfumy, ale to nie wszystko. Po bardzo długiej chwili z otoczenia szkła dolatuje do nas zapach wafli ryżowych, ale odnoszę wrażenie, że wydaje go coś innego niż piwo. Niczym niewidoczna podkładka pod kufel zrobiona z ryżu.

Zapach 8;

Wygląd 8;

Smak 6;

Ogólnie 7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: ~8 zł,-

Oto mata IPA_piwnakompania.wordpress.com 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s