Spitfire

Nie ukrywam, że podchodziłem do tego piwa z pewną nadzieją, wyczekiwane od dłuższego czasu, zawsze jakoś w rozrachunku co należy kupić i ocenić schodziło na drugi plan. Początkowo zapach utwierdza mnie w przekonaniu, że był to słuszny wybór, jest ciężki, toporny, ale jednocześnie zawiera w sobie nutę estrów, moim zdaniem zbyt mocnych. Niestety piwowarzy produkujący owe piwo zbyt dosłownie chcieli spowinowacić się z samolotem, odczucia mi takie towarzyszą za sprawą metaliczności wybijającej się ponad plan. Ogólnie rzecz ujmując pachnie…dziwnie. W smaku jest już lepsze, ale również nie unikniemy porównań z samolotami, z każdym łykiem mam wrażenie jakbym skrobał zębami karoserię Spitfire’a. Na szczęście zachowało się w nim więcej typowego ALE, jest gorzkawe i połączone z nutą orzechów co wzmacnia pozytywny odbiór piwa. Jednocześnie jest dosyć cierpkie i płytkie tzn. posmakowane aromaty uciekają zbyt szybko. Jego kolor waha się czy być bardziej brązowy czy czerwony, dzięki czemu połączenie cieszy oko. Piana wielkości jednego palca zostaje do samego końca, jest beżowa i rozlewa się przyjemnie na szklanicy.

Zapach 7;

Smak 7;

Wygląd 8,5;

Ogólnie 7.

Wielkopolski Piwosz

Spitfire_piwnakompania.wordpress.com 3

Bardziej angielska aniżeli spitfire oraz ale w jednym jest już chyba tylko herbata z kapką śmietanki wypita at 5 o’clock, ale czy jest ono godne takiej brytyjskości? Konserwatystom powiedziano stanowcze: I’m terribly sorry i wyrzucono ich na bruk. Przyzwyczajonych do wrażeń dostarczanych nosowi przez znane ale informuję: zapach to zaskakująco świeża mieszanka espresso z ipą oraz ziemistością. Odświeżający, choć trochę zbyt przez to lekki a dziwaczny zapach może natychmiast zrazić. Jednakże im dłużej je wącham tym bardziej je lubię, bo ma swoją osobowość. Charakterek gubi się w rozwodnionym smaku – jest pieprzna gorycz, jednak nieprzyjemne nosi znamiona cierpkości. Sztuczności. Nieszczerości. Trochę polemiki językowej można doświadczyć zastanawiając się czy wyczuwam tutaj bardzo nikłą oraz kwaśną kawę? Wygląd dzielnie broni granic Anglii, bo, choć jaśniejszy niż być powinien, urzeka kolorem i wielkością piany. Rozczarowanie moje jest tym większe, że brytyjski humor na etykiecie – ‚The Bottle of Britain’ (odnoszący się oczywiście do The Battle of England) zaostrzył mi zęby na kawał dobrego, brytyjskiego poczucia piwowarczości. Panowie Brytole: ‚Try harder.’.

Zapach 5;

Smak 6;

Wygląd 8;

Ogólnie 6,2.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 5 zł,-

Spitfire_piwnakompania.wordpress.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s