Bishops Fingers

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się od czego rosną biskupie brzuchy to w pewnym sensie, opis ten dostarczy Wam odpowiedzi. Zapewne zdarzały się wieczory kiedy na wizytację do biskupa zjeżdżali się dostojnicy stanu duchownego i tego zupełnie świeckiego. Dla każdego z nich należało wystawić najlepsze trunki, godne szlachetnych gardeł. Takowe szły na samym początku, w końcu biskupi wiernie stosowali się do nauk płynących z Kany galilejskiej, jednakże brak Jezusa uniemożliwiał wytrwanie z najlepszymi trunkami do samego końca. Na te drugie chwile zostało wyjmowane własnie to piwo. Jest ono na drugą nogę, przaśne, ale nieprawdopodobnie pijalne. W zapachu oprócz wartościowych nut toffi czy palonego słodu oraz wytrawnego chmielu odczuwam zbyt alkoholową woń wymieszaną z tankiem metaliczności. Ogólne wrażenie jakie po sobie zostawia zapach to ciasteczkowość ( tak, to chyba neologizm). Smak jest wytrawniejszy, pełniejszy w każdej postaci wypełniony orzechowymi nutami kłócącymi się zaciekle o pierwszeństwo z słodami. Jednakże co najważniejsze to głębia goryczy rozlewającej się równo po całej połaci gardła, nie znajdziemy w nim krzty kwaskowatości. Barwą przypomina miedziane dachy dopiero co stawianych świątyń, szlachetny drogocenny kolor błyszczy w słońcu niczym złoty biskupi pierścień wypolerowany ustami poddanych. Piana osadza się na tafli trunku dostosowując swój wygląd do mniszej fryzury, zostawiając piękną glacę na samym środku.

Zapach 7,75;

Smak 9;

Wygląd 9;

Ogólnie 8,75.

Wielkopolski Piwosz

Bishops Finger_piwnakompania.wordpress.com 2

Co w ale jest takiego szczególnego, że ukochali je sobie Brytole? Nie jestem Anglikiem więc moja odpowiedź może okazać się mało brytyjska, ale spróbować trzeba. Celowałbym w pieprzną gorycz, która może przypominać miętę pieprzową – wiadomo wszak, że ten naród ukochał sobie miętę ( kulinarnie i dziwacznie ) niemalże tak bardzo jak królową ( wybaczcie: ‚God save the Mint’ ) i earl grey’a. Biskupie palce mają tej goryczy aż za dużo – przytłacza ona oraz każe całować pierścień wszystkim innym smakom. Czy moja odpowiedź jest prawidłowa? – zastanawiałem się zaparzając sobie herbatę. Earl Grey’a. I nagłe spadło na mnie olśnienie! Nie tylko pieprzną, mocną gorycz umiłowali sobie chłodni Brytyjczycy, ale orzeźwiająco-świdrujące ( takie jak w niezaparzonym earl grey’u ) nuty. W herbacie są one specyficzne, ale w ale  powinny być one obecne pod postacią kwiatów lub owoców w zapachu i smaku. Woni biskupowych palców daleko do złożoności  kadzidła – ot parę prostych, słodowych, karmelowych, palonych nut… Nie! jest coś jeszcze: gdzieś tam pod przezłoconą szatą kryje się przeperfumowana nuta owocowa – na tyle głęboko by zbić mnie z tropu, ale i na tyle płytko bym zdołał nań powrócić ( jak biskup bawiący się ze mną w berka ). Smak ewidentnie zdominowany przez gorycz ukazuje momentami owocowe nuty miażdżone przez gorycz – jak dobre chęci przez złoto. Szatę biskup ma bogatą, ale nie przesadzoną – czerwień, która wydaje się być na swój sposób wciągająca, głęboka. Mahoń widziany przez szkło. I piana – idealna, wysoka, gęsta i przypruszona. Może i to nie szata zdobi człowieka, ale taka aparycja zdaje się łamać konwenanse.

Zapach 7;

Smak 8;

Wygląd 9,25;

Ogólnie 8,25.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 4 zł,-

Bishops Finger_piwnakompania.wordpress.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s