10 hops

Wczytując się w jaskrawą, mocno różową etykietę można spostrzec, że w piwie zastosowano aż dziesięć odmian chmielu. Po tej informacji można by się spodziewać, iż całokształt trunku ułoży się przez zeń w eksplozję chmielu pod każdą postacią. Wtem następuje małe rozczarowanie, zapach unoszący się z nad tafli trunku jest…obojętny. Oczywiście zmysły odczuwają przyjemnie łaskoczące nuty chmielowe, ale są one płaskie aromatycznie tzn. brak im świeżości, cytrusowości. Ośmielę się zanotować, że po zamieszaniu zawartości i wnikliwemu powąchaniu uciekają z piwa aromaty zgniłych owoców, a dokładnie pomarańczy. Jego smak natomiast nie ujmuje niczym specjalnym, po łyku tego trunku nie da się wykrzyczeć w niebiosa ,,Eureka”, co najwyżej można rzec ,,No ok, ale gdzie smak?”. Nie zrozumcie mnie źle, goryczka jest odczuwalna, ale zdecydowanie jest zbyt jedno torowa, niezmienna, płytka i pusta…zwłaszcza przez pierwsze 4 sekundy kosztowania. W owym bezsmakowym czasie na języku pojawia się uczucie jakbym przez przypadek ,,zjadł” perfumy. Dopiero po dłuższej chwili nadchodzi gorycz,jej przysłowiowe pięć minut trwa nawet parę chwil. Barwą swą przypomina słabą miedź, nie wzruszoną przez bąbelki, które znikają zdecydowanie za szybko. Jedynie piana zasługuje na wspomnienie, z początku wydaje się, że zniknie prędko, ale myliłem się co do niej. Jest w kufelku do końca kosztowania.

Zapach 5;

Smak 6;

Wygląd 8;

Ogólnie 6,5.

Wielkopolski Piwosz

10 hops_piwnakompania.wordpress.com

Jak na użycie aż 10 chmieli wprost zza oceanu, czym twórcy chwalą się już w nazwie, jest ono zaskakująco nijakie. Zapach, jaki rozniósł się po otwarciu butelki – na ten jeden, magiczny moment kiedy jeszcze szepce kapsel – okazał się być oszałamiająco wręcz chmielowy. Szkoda, że po nalaniu zmienia się niczym kobieta po zaślubinach – do nawet dusząco nieprzyjemnego. Wyczuwam coś naprawdę niepożądanego: farbę. Jest ono mętnawe, miedziane : niby wszystko na miejscu, włącznie z łądniutką, drobnoziarnistą, przypruszoną i kremową pianą, ale kolory są wyblakłe, mało w nich słońca, brak w nich radości – przygaszone niczym Polak na jesień ( czemu mam wrażenie, że i na każdą inną porę roku? ). Gdy piwo się uleży zapach  wzbogaca się o nutkę kolendry, niby nowa fryzura żony, której zmiana jest tak znikoma, że niezauważenie jej jest nieuniknione. Goryczka należy już do tych wyrafinowanych, które wdają się w polemiczne dysputy z językiem: czasem słoneczna, czasem pieprzna, raz nawet morelowa czy kolendrowa. Co łyk język zaskakiwany jest czymś nowym, jakby te 10 chmieli wyskakiwało w różnych kombinacjach zza wolniutkich bąbelków. Niewątpliwie to smak byłby jego największą zaletą, gdyby nie jedna, zadziwiająca cecha: jest ono nieprzyzwoicie łatwe do spożywania – dziką jest przyjemność z którą opróżnia się kufel. Po raz pierwszy suma składowych jest wyższa niż rzeczywista ich wartość. Witamy w fizyce piwnej.

Zapach 6;

Smak 8;

Wygląd 7;

Ogólnie 8,7.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Galeria Alkoholi Podolany, Poznań
  • Cena: 8,5 zł,-

10 hops_piwnakompania.wordpress.com 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s