Carlsberg’i Dwa

Stanęliśmy przed zadaniem ciężkim a nieprzyjemnym: oto dziś spróbowaliśmy aż dwóch wyrobów bezdusznego Ojca Koncerna, by ocenić który to, czy „nowomodny”, chmielony na zimno Nox czy zwyczajny Carlsberg, jest gorszy oraz czy jest między nimi jakakolwiek różnica. Ze zdefiniowaniem odpowiedzi na drugie pytanie jest pewien problem. Dokładnie to dwa. Primo: kolor – korzystając z tego, jakże prostego, sposobu na porównanie obydwu trunków dostrzec można, że różnica i owszem jest, choć do ogromnej nie należy.
20150825_183821

Secundo: jest to ich specyficzna właściwość, polegająca na tym, że wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego w szklance trunki pachną i smakują coraz to podobniej. Gdy kończyliśmy opis prawie nie byliśmy w stanie, inaczej niż patrząc, ocenić które jest które. Rozpatrzywszy problema natury filozoficzno-piwnej przejdźmy wreszcie do rzeczy. Na pierwszy ogień niech pójdzie porównanie zapachów: obaj stwierdziliśmy, że Nox wprost tonie w morzu metaliczności. Wielkopolski Piwosz dał upust swym perwersjom kolejowym i przyrównał jego zapach porannej jazdy typowym PKP, pachnie dla niego jak obręcze od okien. Mnie woń podchodziła bardziej pod, co przyjąłem z zaskoczeniem, zbożowy chmiel ( tylko pierwsze mikrosekundy po otwarciu ) potem płyn do podłóg Pronto i następnie czyściutkie aluminium.

20150825_183442

Zgodziliśmy się także, że laur lepszego ( czy raczej mniej gorszego, używając stylizacji Orwellowskiej nowomowy ) zapachu należy się klasycznemu, zgniło-różanemu, jeszcze nie kukurydzianemu, ale już zło-słodowemu Carlsbergowi, który to również zbudził nie do końca ukrytą słabość do pociągów i został określony jako: środek do czyszczenia używany w PKP lub, by być mniej brutalnym, kwiaty. Jednakże, w miarę spożywania zapachy stawały się nie do odróżnienia: remis. Powiedzieć, że Nox nam nie smakował, to nie słyszeć jak wychwalaliśmy całkowity brak smaku klasycznego – nawet nie przeszkadzała nam cierpkość jaką zostawiał w przełyku. Pozostał dla nas lepszy nawet pomimo  obojętności, lekkości, braku wyrazu, jak Pan z reklamy Permenu przed tabsem. Dlaczego nawet to było lepsze? Nox był alkoholowy ( tylko pierwszy łyk dawał nadzieję pełną chmielu ) kwaśny, zgagogenny i zostawiający wrażenie popiołu na języku. Jesteście w stanie zrozumieć dlaczego brak smaku uznany został przez nas jako zaleta? Nie zrozumcie nas opacznie: nie polecamy wam Carlsberga a pokazujemy mniejsze zło. Każdego wszak kiedyś mogą zmusić do wybrania jednego z Carlsbergów, prawda? Bo nie widzę innego powodu, dla którego miałbym kupić jedno z tych piw. Zakończyliśmy naszą „degustację” oddając resztę w puszkach do miejsca, do którego pasują doskonale ( nie tylko kolorystycznie ).

Dwaj piwosze

20150825_191604

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s