Lech Pils

Całe szczęście, że dostępne tylko w Wielkopolsce. Tak powinno brzmieć zakończenie, a tu jak u Hichcooka główna akcja na wejściu. Wszystko z powodu zapachu, który odrzuca na samym wejściu dość dramatycznie i ekstremalnie, nie mam nawet ochoty wspinać się na wyżyny cudotwórstwa. Można o nim co najwyżej rzec, że jest parszywie kukurydziane i alkoholowe, tak pachnie Poznań po meczu. Smak odzwierciedla zapach co do joty, treści goryczkowej się w nim nie doszukamy, chyba, że byśmy zajadali się piołunem. Aż strach pomyśleć, że zawodnicy Lecha po wygranym sezonie mogliby w nagrodę spodziewać się beczki owego trunku, nic dziwnego, że mieliby ochotę na sabotaż. Barwa okropnie żółta, w kieszeni sędziego butelka wyglądałaby idealnie. Co dziwne to piana, która zatacza swe kręgi na całej połaci trunku, chyba zapomnieli jej spieprzyć.

Zapach 0;

Smak 2;

Wygląd 3;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com 2

Nie ma nic bliższego mojemu sercu niż metal, parafrazując Bane’a: „I was born by it, molded by it,  I didn’t see anything else than metal until I was already a man; by then there was nothing to me but metal”.  Piwa są przestrzenią, a przynajmniej powinny być, która metaliczności jest pozbawiona – nasza kochana ‚cool’ marka ma to ewidentnie w nosie i to tak głęboko jak ja mam w nim metaliczność po ledwie otwarciu Lecha Pilsa. Pachnie jakby całą kolbę kukurydzy rozetrzeć dwiema sztabami żelaza. Nie oferuje nic ponad kwasotę, którą chce podkreślić kwaśność min po meczach. Może i jest piana, niczym dumnie trzymany nad głową, biały szalik, ale dzierży go nie kto inny niż wymoczkowaty Seba, o skórze koloru chorobliwej, chemicznej żółci, wpatrzony w przestrzeń między bramkami swoim „inteligiętnym” wzrokiem. Wykrzywia twarz bardziej niż spotkanie Wiernych Fanów Klubu i odebranie od nich darmowego podarku: dwóch prostych i kopniaka pod żebra na odchodne. Ciosy ręką to kukurydza i metaliczność, żebrom dostało się od zgagi i będą nam dokuczać przez resztę wieczoru. Piwo jest doskonałym zobrazowaniem Ekstraklasy ( wybaczcie, ale nie będę nikogo reklamował, ponieważ JA mam coś, co nazywamy godnością ) – można, ale po co?

Zapach 0;

Wygląd 4;

Smak 0;

Ogólnie 2;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: (Wielko)Polska;
  • Kupione: Piotr i Paweł;
  • Cena: 2,59,-.

Lech Pils_piwnakompania.wordpress.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s