Kilka Koron, czyli bajanie o początkach

Urodziny – jakie to nieładne słowo – nie dość, że znajdujemy się coraz bliżej grubej, czerwonej linii zwanej śmiercią, to jeszcze skojarzyć je można z imprezą u cioci Grażyny w stylu późnosłowiańskiej posiadówy. Na tejże, skądinąd suto zakrapianej, zadywanionej i upolitycznionej, balandze, gdy wskaźnik upojenia przekroczy masę krytyczną zaczynają się wspominki. Wtedy to zakurzony, ale dumnie niesiony przez gospodynię opada na stół opasły album ze zdjęciami. I się zaczyna.

My postanowiliśmy zrobić podobnie – powrócić do miejsca i piwa – początku. Zajechaliśmy naszą Srebrną Strzałą pod stację benzynową pod banderą pomarańczowego rogalika, czy deski klozetowej, w której drzewiej zakupiliśmy cud stworzenia nazwany dumnie: Trzy Korony.

Roczek_piwnakompania.wordpress.com 10 Roczek_piwnakompania.wordpress.com 11

Trzymając jedną rękę na kierownicy, a drugą upewniając się, czy nasz skarb jest jeszcze z nami, dojechaliśmy w miejsce, gdzie powstawała lwia część naszych opisów. Do naszego, i tylko naszego, zakątka wszechświata. Postanowiliśmy udać się w lepsze okoliczności przyrody – padło więc na jezioro – i tak nie uwierzycie, ale widoczny na zdjęciach zachód był całkowicie przypadkowy. Zmierzając nad wodę zaobserwowaliśmy lokalny folklor samochodowy – zaparkowanych w tak dziwacznych miejscach pojazdów nie zobaczycie nigdzie indziej. Szczęśliwie pogoda nie zachęcała gawiedzi do kąpieli, więc nie uświadczyliśmy ani jednego, damskiego lub męskiego, zestawu dyskotekowo – dancingowo – remizowego.  W siateczce z biedronki ciążyły dwie puszki, dwie szklanki, dwa zestawy do pisania oraz nasza duma – nieśliśmy w sumie Sześć Koron, a przed oczyma rozciągnął się sielankowy widok.

Roczek_piwnakompania.wordpress.com 4Roczek_piwnakompania.wordpress.com 5 Roczek_piwnakompania.wordpress.com 7

 Nalaliśmy do szklanek ( audycja zawiera lokowanie lepszego produktu ) i już wtedy do naszych zbolałych nosów dotarł zapach, smród właściwie – płyn do mycia podłóg marki Skrzat czy inny Krasnolud.  Przystąpiliśmy – szanujcie naszą determinację – do pracy, która miała zdecydować nie które piwo jest lepsze, ale które jest bliżej pijalnego.

Roczek_piwnakompania.wordpress.com 8

Po lewej Pan M. aka Mocne, na prawo Jaśniutkie Pełne.

Mi, Smakoszowi śląskiemu, przypadł Pan M. jako pierwszy do testowania. Obydwoje wykrzywiliśmy się, wymieniliśmy spojrzenia pełne rozpaczy i, stuknąwszy się uprzednio, przystąpiliśmy do smakowania. Pierwszy łyk tylko mnie przyprawił o grymas zniesmaczenia. Mój kompan zagaił:

– Pachnie jak… – nim zdążył dokończyć podchwyciłem i dokończyliśmy razem – Płyn do mycia podłóg. Plus dodatek od przyjaciela Van Pura ekstra.

– Ja jeszcze wyniuchuję taniego energetyka. Takiego z Biedry – dodałem po chwili usiłując zetrzeć resztki smaku z języka. – A smak? Bo u mnie wóda, cukier i palone szmaty.

– Po wypiciu Tatr, Harnasi i innych cudów nie wydaje się takie złe. Kukurydza, ale to w końcu Van Pur, trochę alkohol… Więcej nic, nic straszniejszego niż poprzednicy. – wymieniliśmy się szklankami. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, ale wśród jedynych obecnych nad wodą – rybaków, wzbudziliśmy jeżeli nie sensację to zainteresowanie. Jeden z wąsiastych mężczyzn zagaił spokojnym, przyjemnym tonem:

– A to do reklamy? – Zaskoczeni opowiedzieliśmy o blogu. O pasji, jaką zrodziły te paskudne piwa. Wróciwszy do oceny skosztowaliśmy trunków po zamianie. Wielkopolski Piwosz, mimo mojego ostrzeżenia, zasiorbał Pana M. uwalniając tym samym pełnie jego, ekhm, smaku. Wykrzywił się niemiłosiernie i rzekł:

– Smakuje tak, jakbyś do***ał łyżkę cukru do szklanki wódki. Zdecydowanie nie jest pijalne, wygląda i smakuje jak olej silnikowy. – zamilkł szukając słów na opisanie podłości – Kojarzy mi się z tymi kuleczkami, pokazującymi czystość paliwa. – zniesmaczony odstawił szklankę.

– Ja nie czuję nic. Pan M. wyparzył mi gębę i nie czuję nic. Ale pachnie mi ono na Wunderbaum. – mówiąc to uniosłem jasne pełne w stronę słońca.

– Ty wiesz, że coś w tym jest. Jedno wygląda jak benzyna, druga olej silnikowy. Ale, jakieś dziwne resztki pijalności zachowuje tylko słodzone do temperatury ciekłego azotu. – ja również odłożyłem w połowie pustą szklankę. To był już koniec, wiedzieliśmy to, mimo, że nie wypowiedzieliśmy nawet słowa – wracając wyrzuciliśmy puszki, a resztę ze szklanek użyliśmy jako środka chwastobójczego. Tym samym, gdy już polski piwosz będzie zbyt wymagający na wyroby Van Pura, znaleźliśmy ewentualną przyszłość tej cudownej firmy.

Wypiliśmy, już czymś lepszym, Wasze i nasze zdrowie.

Roczek_piwnakompania.wordpress.com 9

Cheers, na zdravi, kampai, prost oraz na zdrowie!

Dwaj Piwosze

July AD 2015.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s