Ginger Beard

Przechodząc obok stoiska z trunkami brytyjskimi nie sposób było oderwać wzrok od tej etykiety. Baśniowy włochaty krasnolud spogląda groźnie, uśmiecha się grubiańsko prezentując swą ryżą brodę. Otwierając butelkę, człowiek automatycznie przenosi się do krainy wesołych hobbitów, siedzących w karczmie, stukających się glinianymi kuflami i rozprawiających o rzeczach nie istotnych. Na zapach składają się aromaty dzikiego imbiru, którego siła jest wprost proporcjonalna do długości wwąchiwania się, ale także zapach landrynek, zabójczo słodkich. Smak to przede wszystkim słodycz połączona z pikantnością, naturalnością imbiru. Na pewno doświadczyliście tego uczucia gdy imbir pochłaniany przez Was powoduje szczypanie, jakby pieprzowe na górnej części języka i podniebienia. Z każdym haustem zauważam, iż odczucie pikantności zwiększa się, w chwili obecnej znalazła się nawet na mych wargach! Ma w sobie tyle imbirowej mocy co Gandalf, ale już ten wyprany, po przemianie. Wyglądem swym przypomina brodę znaną już z etykiety, z tą różnicą, że nie znajdziemy w niej resztek pożywienia, piwa i ofiary. Jedynie czego brakuje jak oka owemu krasnoludowi to piany, jej lekka forma zostaje na rantach kufelka. Gdyby Frodo tylko skosztował tego piwa przed wyprawą do Mordoru, zapewne zło by zwyciężyło, bo zostałby w karczmie.

Zapach 9,5;

Smak 9,5;

Wygląd 7,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski Piwosz

Ginger Beard_piwnakompania.wordpress.com 3

Mam niesamowitą słabość do krasnoludów. Nie, nie jest to wyznanie miłości – po prostu urzeka mnie ich prostolinijność, szczerość i wesołe, czasem przesadne, grubiaństwo. Kocham także ich brody, topory, kwadratowatość i rozbudowane do szaleństwa poczucie honoru. Zakochałem się także w etykiecie, którą ochrzciłem najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałem. Co więcej zawartość posiada krasnoludzką duszę – kupuje mnie tym za każdym łykiem, niuchem oraz (gdyby nie brak piany) spojrzeniem. Znaczna słodycz zapachu odpłacona zostaje ( i to z nawiązką) intensywnym zapachem świeżego imbiru – świeżego, bo jeszcze cytrusowego. Ten korzeń zdrowia swoją świeżość oraz moc ujawnia, wraz z potencjałem, dopiero na języku – pełen szczerości smak szczypie w język ( czyni to dość delikatnie, ale trzeba nadmienić iż dla mnie nie ma rzeczy za ostrych ) i pomimo swojej początkowej słodyczy – niby krasoludzkiego grubiaństwa – okazuje się być wręcz idealny do picia – przyjacielski. Jedynym mankamentem krasnoludziego trunku jest brak brody – piany, bo niby wszystko na miejscu – twarz śniada, bursztynowo-miodowa, poznaczona bliznami ( co to za woj bez   blizn ) – bąbelkami, ale zarostu-piany brak. Jakby powiedział Khelgar z klanu żelaznej pięści: „Zapuść chopie broda, boś bitny, a wyglondosz jak goło rzić.”

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 7;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Anglia
  • Kupione: Lidl ( dobroci tygodnia brytyjskiego)
  • Cena: 7 zł,-

Ginger Beard_piwnakompania.wordpress.com

Reklamy