Lubuskie IPA

Trudne do opisania jest samopoczucie,odczucia, które towarzyszą piwoszowi, który kupując w sklepie to piwo widzi obok Lubuskie pełne. Od czasu wypróbowania tamtego piwa śnią mi się koszmary, męczą mnie strzygi strasząc mnie co ja sobie myślałem kosztując to piwo. Bałem się, że chwytając to piwo z półki przeszło tym aromatem od tego czegoś co stało obok. Z trzęsącymi się rękoma wziąłem to ,,cudo” z Witnicy. Jakież było moje zaskoczenie gdy po nalaniu do kufla o mało co piana nie uciekła mi z kufelka jak nieokrzesana myśl szalonego Antka. Piana ani myślała rozpadać się na drobniejsze cząstki. Jej struktura imponuje, odbiega od wszystkiego co było wyprodukowane w Witnicy. Jest gęsta, kremowa, lekko beżowa. Wygląd jest lekko czerwony, mocno bursztynowy i wściekle przyjemny. Jego zapach wcale nie nie daje po sobie poznać, że wyjechało z tego samego browaru co Lubuskie. jest utopijnie wręcz IPO-wy, cytrynowy, mocno chmielowy i rześki. Jego zapach atakuje moje nozdrza, w pierwszej chwili staram się mu oprzeć, przecież jest z Witnicy! Jednak nie będę się opierał, jest warte skosztowania, Swym smakiem w pierwszym smaku próbowania rzuca we mnie cząsteczkami chmielu jak Zeus w ludzi piorunami. Jego przyjemna gorzkość trwa dłużej niż myśl, że w EN-57 może się rozpędzać zamiast hamować. Cytrusowe nuty głaszczą zmysły, zaskoczone tym co dostały do skosztowania. Używając porównań kolejowych, jego gorzkość odczuwalna w przełyku jest jak pisk w czasie hamownia wspomnianego wcześniej EN-57. Na sam koniec zadaje sam sobie pytanie: Witnico, czyżbyście zatrudnili piwowara z Nowego Świata?

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 9,5;

Ogólnie 9.

Wielkopolski PiwoszP1250712a

Mówi się, że chłop z wsi wyjdzie, a wieś z chłopa już nie. Mam wrażenie, że z piwami rodem z Witnicy jest podobnie – wszystkie mają tą cząstkę, tą dziwną a dla mnie nieznośną cząstkę, nazwijmy ją zwitnicowieniem. Ten dziwaczny smak, podobny do przeterminowanego serka homogenizowanego ( ocena lubuskiego się kłania ) jest obecny i tutaj. Może powiem jak dokładnie było:

Spotkaliśmy się dzięki dobrodziejstwom internetów, by wspólnie poumierać nad kolejnym koncernowym tworem, które oceniwszy zdecydowaliśmy się na ocenę Witnicowego cudu: IPY. Pierwszy łyk zaowocował krótką a treściwą wymianą zdań:

– I co? Witnica?

– Witnica. – i kiwnięcie głową.

Cóż mimo owego zwitnicowienia, trunek da się spożywać, głównie ze względu na oszałamiająco ipny, cytrynowo-morelowy zapach. Ten jest wybitny i, muszę przyznać, rzemieślniczy, pełen radości oraz słońca. Przepiękny – tylko, czy aż tyle. Wyglądem piwu bliżej do AIPY – jest więc czerwony, mętny oraz posiada OLBRZYMIĄ pianę, o której kolorze dałoby się pisać poematy. Ów nie jest bowiem biały niczym ubite białka – po nich posiada konsystencję – jest on nie tyle pospolicie zbrązowiony a zczerwoniony – zjawiskowy rzekłbyś jednym przydługawy a niespójny opis zwieńczając. Smak, pomimo zwitnicowienia, chwyta za jęzor cudowną, orzeźwiającą a ipną goryczą i nie puszcza aż do następnego łyku. Posiada jednak coś prócz chmielu i zwitnicowienia – są to morele. Nieśmiałe i ucytrynowione, ale są! To piwo nie jest „dobre jak na Lubuskie”, to piwo jest doskonałe samo w sobie.

Zapach 10;

Smak 8;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Lidl (dobroci tygodnia regionalnego)
  • Cena: coś około 4,5 zł,-

P1250713a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s