Okocim

Po ostatnich pozytywnym zaskoczeniu Wojakiem, nie spodziewałem się być ponownie mile zaskoczonym, a jednak to się stało.  Choć mózg mój płata mi figle dziś nie pojęte gdyż z powodu płodzenia myśli licencjackich chciałbym przyrównać owe piwo do transportu w Polsce, w żaden sposób nie jestem w stanie znaleźć punktu zaczepienia. Gdy sfrustrowany tym faktem zdaję się pogrążać w braku piwnej weny wtem jak z radością chwyta się ostatni powrotny PKS na polskim zadupiu nadciąga myśl, że trunek zaskakuje jak dwupasmówka w ciągu drogi krajowej nr.5 za Lesznem w stronę Rawicza. I gdy niespokojna myśl, że taki dobrobyt spotkany na tej drodze może się zaraz skończyć człowiek zaskakuje się, że to trwa. Jak smakowitość tego piwa i nie kończąca się pod wpływem czasu chęć dokończenia tego kufelka. Jego zapach po wymieszaniu ma w sobie niespotykaną dotąd nutkę wśród koncernowych pobratyńców, nutke intrygi i ciekawości. Swym smakiem jest dosyć delikatne, nie męczy, nie powoduje, że masz ochotę wysiąść z auta stojąc w korku i resztę trasy dokończyć, ale na piechotę. Lekko słodowe i nawet nie miażdżące tępym alkoholem. Jego wygląd jest ciekawszy, troszkę szlachetniejszy niż pozostałe krewniaki posiadają. Co najbardziej zaskakuje to piana. Nie znika zaraz po nalaniu, nie jest sztucznie stworzona, utrzymuję się nadzwyczaj długo. Jest jak autostrada A4 od Legnicy z Niemcami, jednba nitka drogi nowa i po remoncie, druga wciąż czekająca na swe lepsze czasy, ale pewna, że one nadejdą.

Zapach 6;

Smak 8;

Wygląd 7,5;

Ogólnie 8.

(w skali piw koncernowych)

Wielkopolski Piwosz

P1250715a

Szczerości nigdy za wiele, więc będę szczery aż do bólu zębów: nigdy, ale to nigdy nie piłem przedtem Okocimia. Cóż zawsze musi być ów pierwszy raz, nieprawdaż? Mimo tego jestem zaskoczony – to piwo naprawdę mi smakuje! Ma, i owszem, pełno drobnych, irytujących niedociągnięć: od dziwnego i niemalże niewyczuwalnego zapachu ( w dziwności dominuje, co dziwne – perfumowana nuta rodem z belgijskich piw!, ale upodlona przez słodowo-gryczane dudnienie chowa się zaraz po tym, jak się pojawia ), na owej dziwacznej kwaśno – zepsutej podszewce smaku ( szczęśliwie bardzo, ale to bardzo mało wyczuwalną ) skończywszy. Czerpałem przyjemność z barwy – ta jest zaskakująco pełniejsza, odrobinę mętnawa oraz pienista, co w koncernowym wyrobie jest niemalże niemożliwością. Smak zdominowany jest przez słodowość, z delikatną acz przyjemną goryczą oraz upalonym, lekko bo lekko, ale zawsze, jęczmieniem. Ta specyficzność przyprażonego słodu sprawia, że smak zapada w pamięć i jest ( nienawidzę przedrostka prze-, ale niech tam ) przeprzyjemny. Dodam tylko, że zaskoczony jestem swoimi odczuciami, ale ich nie odrzucam – przyjmuję i akceptuję. Tylko jedna, nieprzyjemna część daje o sobie znać – zwyczajem koncernowych wyrobów – im bliżej dna tym więcej mydlin zda się czuć na języku. A szkoda, bo ocieraliśmy się tu o ideał w swojej klasie.

Zapach 8;

Smak 8;

Wygląd 8;

Ogólnie 8.

(w skali piw koncernowych)

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Żabka, Lokale Delikatesy;
  • Cena: 3,14, -2,59,-.

P1250714a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s