Fuller’s India Pale Ale

Z początku chciałbym Wam wyjawić tajemnicę, że staramy się wraz z Smakoszem kupować te same piwa. Ze względu na ich różnorodność czy nowość na rynku ciężko jest to pogodzić i nie jesteśmy w stanie zawsze ocenić tych samych piw. Jednak tym razem udało nam się te trudności pokonać i tak o to raczę się IPĄ od Fullersa. Z początku byłem zdumiony i zadziwiony gdyż piwo na wymaganej przez polskie prawo naklejce ze składem nazwane zostało ,,ciemnym”. Jednak jak bardzo bym się nie starał, wymachując ostrożnie kufelkiem by nie uronić krzty smakołyku, nie dostrzegam w nim ewidentnych znaków oznaczających, iż jest ciemne. Pomagają dopiero radykalne środki jak zamknięcie ślepi bądź pozbawienie się źródeł elektryczności. Barwą przypomina mi gdański bursztyn. Skierowany ku górze, ku lampie pięknie oświeca blat mego biurka. Bardzo żałuję, że piana jest nieśmiała i wątła, jej resztki rozpadają się na co raz mniejsze kawałeczki. Na pochwałę natomiast zasługuję zapach, który śmiało, ostro wręcz jak silnik Poloneza ,,na odcięciu paliwa” obezwładnia mój węch. Wszystko to jest zasługą chmielowych nut, nie raz wspominanych przeze mnie wesołych szyszeczek połączonych z świeżością cytrusowych smaków. Jednakże smak jest jak świadomość, że prowadzisz klasyka polskiej motoryzacji: adrenalina rozpiera każdą część Twego ciała, czujesz dumę, ale jednocześnie strach, że coś może się zaraz wydarzyć gdyż słyszysz niepokojące dźwięki zmieniające się z każdą prędkością i dochodzące do tak znakomicie wyciszonej kabiny kierowcy. Na samym początku kosztowania wyczuwam przyjemną goryczkę, która współgra z bąbelkami i potęguje odczuwanie gorzkości. Naprawdę wyraźnie wyczuwam smakowe bąbelki na czubku języka. Po chwili nadchodzi fala gorzkości, przyjemnej, ale niestety nie zaskakującej. Na samym końcu odnoszę wrażenie, że alkohol, którego nie ma tu przecież za dużo wychodzi przed szereg. Jednakże by opowieść ta nie skończyła się co najmniej tak smutno jak opowieściach Braci Grimm, odniosę się po raz trzeci w mej wypowiedzi do Poloneza porównując go do tegoż trunku: I chociaż brakuje mu mocy, wydaję z siebie czasem nieprawdopodobne dźwięki, potrafi płatać figle gdy sobie tego nie życzymy to jednak wiem, że zajmuje szczególne miejsce w mej motoryzacyjnej historii i nie potrafiłbym z niego zrezygnować bo zawsze z chęcią do niego powrócę.

Zapach 8,5;

Smak 8,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 8,5.

Wielkopolski Piwosz

DSC01193DSC01191

Są niewątpliwie i na polskim rynku piwa, które samą butelką przyciągają wzrok. Niestety czynią to tylko doskonale dobraną kolorystyką etykiety – brak tutaj finezji zmiany kształtu butelki. To, co rzuca się w oczy najbardziej to właśnie bogata i niewyobrażalnie wprost ładna butelka. Kształtem i zestawieniem kolorów bogata a niestandardowa ponad miar wszelkich niedoskonałość. I nalane do kufla nie odstępuje na krok butelce – jest umętniony, czerwieni się miodowymi rumieńcami. Podświetlone zdaje się być gęste, niczym rzeczony wcześniej miód, jednocześnie nachylone blednie, importowane pochodzenie prezentując. Poczytałbym to za minus największy, gdyby nie z pianą mieszane me odczucia: za kolor wysławiać-ci ją pod niebios sklepienia, za gęstość i wysokość ganić po kres świata i dzień jeszcze dłużej. Po utrzymuje się krótko, lecz intensywnie jest czerwienią osadu przypruszona. Czar butelki w zapachu odczuć też można: jest on kwiatowy – kłócić się można czy bez to czy róża. Najdalej mu do prostoty, najbliżej ( tylko o włos pełnego jęczmienia importu ) do wytrawnego brytyjskiej ale. Dziwować się można, że ta IPA tak do ale podobna – niknie cytryna przy natłoku whiskowego jęczmienia. Kolejną zagwozdką jest smak równie angielski co earl gray z mlekiem wypity, gdy zegar piątą wybija. Gorycz, jaką dane nam smakować jest lekko, na wypiarską modłę, zgaszona i mętna. Mimo tego bawi się z językiem, pozostawiając ciepło w sercu. Posmak, który dość długo zamieszkuje usta, nie męczy a wręcz zachęca do odkrywania złożoności orzeźwienia i wytrawności. Ostanie tylko łyki jawią się rozczarowaniem: wykrzywiają twarz alkoholem, bo gdy trochę nazbyt gazowany trunek obedrzemy z jego bąbelkowej szaty, okazuje się, że był to tylko sposób na alkoholu natrętnego zakamuflowanie.

Zapach 9;

Smak 8;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Wielka Brytania;
  • Kupione: Hala Alkoholi „Wielbłąd”;
  • Cena: 10,90,-.

DSC01197

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s