Harnaś

Pora rozpocząć cykl piw koncernowych. Na pierwszy ogień wybraliśmy Harnasia, który w mych oczach nie uchodzi za słabe piwo, nie uchodzi nawet za piwo. Bo jak nazwać ten produkt, który pachnie jakby chciało wyżreć mi płuca? Jego aromat należy do tych piw, które wydaje się, że było fermentowane z cząsteczkami aluminium. Przede wszystkim na wierzch wybija się tani aromat napchanego sztucznie słodu. I po za tym…kompletnie nic. Znalazłem się na pustyni zapachu, nie znalazłem tutaj oazy wytchnienia. Z swego piwnego doświadczenia wiem już by nie ufać piwom z góralami czy gazdami na etykiecie. Postawny mężczyzna ubrany na folklorystyczną modłę atakujący nas „ciupagą” jest tego najlepszym dowodem. Jego smak o zgrozo przypomina mi piwa produkowane po drugiej stronie Tatr. Obuwniczo gorzki smak stara się skarcić me podniebienie za takie porównania i nawet w pierwszej chwili mu się udaje! Jednak po sekundzie przypomina sobie, że jest zwykłym koncernowym smakiem wyprodukowanym z żądzy pieniądza i pozostawia zastanawiająco suchość na języku. Jednak zaznaczę, że nie czuć aż tak mocno tępego alkoholu! Za to mały plus. Jego wygląd niestety nie pomaga. Sztuczna piana burząca się tylko w czasie nalewania rozmywa się dokładnie w chwili gdy skończy się nalewać trunek do kufelka. Oślepiająco złocisty kolor tłucze me oczy niemiłosiernie. Na koniec nachodzi mnie refleksja: na etykiecie znajduje się informacja o promocji. Jeżeli kupi się jednego Harnasia ma się szanse wygrać drugiego. I teraz clue myśli: czy producent zorientował się co wyprodukował i chce jak najszybciej pozbyć się go z magazynów czy o zgrozo zachęca ludzi by kupowali ich więcej? Niestety, chyba znam odpowiedź na to pytanie…

P1250470a

Zapach 0;

Smak 1,5;

Wygląd 0,5;

Ogólnie 1.

Wielkopolski Piwosz

Każdy z nas ma w sobie coś z sadysty. Nie kręćcie główeczkami w zaprzeczeniu. Tak jest i kropka. Śmiech towarzyszący upadkowi przyjaciela jest szczery ( przynajmniej dopóki ów się podnosi ), a i Wasze zadowolenie z wykrzywienia naszego podniebienia pewnie też do najbardziej wymuszonych nie należy. Wpadliśmy więc na pomysł katowania naszego jęzora koncernowymi szczynami – wybaczcie jeżeli uraziłem czyjeś pseudoreligijne uczucia, ale tegoż wytworu nie da się nazwać inaczej. Dobrze słyszeliście: nie będę używał w tym tekście słowa na p. gdyż to coś nie zasługuje na tak zaszczytny tytuł. Przejdźmy jednak do oceny, bo jak się pewnie domyślacie wstęp był tak długi by opóźnić przyjemność kosztowania tego… tego ( tu następuje wskazanie paluchem z grymasem obrzydzenia wypisanym na twarzy ). Trauma związana z wszelakiego rodzaju bacopodobnymi panami na etykietach chyba nie opuści mnie do końca życia. Wydawałoby się, że wąchamy rozpuszczalnik pomieszany ze słodowo-metalicznymi nutami ( w dodatku towarzyszy temu odczucie podobne do inhalacji na ciepło – zapach nie chce nas opuścić, otula nas niczym chusteczka z chloroformem ) a to tylko Harnaś i jego sprawdzona receptura ( jak chce etykieta ). Wydawałoby się, że smakujesz ocet połączony z sokiem z cytryny ( taką odczuwam kwasotę ) połączony z bezdusznymi dolarami w płynie, a to tylko ciupaga Harnasia wbija się w język. A on krwawi bardziej niż oczy. Wydawałoby się, że to koński szczoch i to od konia wodofila, a to tylko Harnaś i pod kapslem następny szczerzy kły. Zostawił mnie zdruzgotanego i ze zgagą. Tej drugiej już nie mam, ale psychika dalej w strzępach.

Zapach 0;

Smak 0,5;

Wygląd 1;

Ogólnie 0,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Chata Polska”
  • Cena: 2 zł,-

P1250467a

 

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Harnaś”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s