Schwarzer Ritter

Zapach jest aromatycznie pszeniczny z lekką paloną duszą, która dopiero po chwili daje znać o swym istnieniu. Aczkolwiek ten alkohol jest zbyt intensywny, czego się tutaj nie spodziewałem. Chyba byłem zbyt oszołomiony radością próbowania czegoś tak lokalnego i pięknie się zapowiadającego. Jednakże Święty na koniu walczy dzielnie ze smokiem jak moje kubki smakowe z alkoholem. Smak jest delikatnie kawowy,troszkę niestety zbyt dla mnie rozwodniony. Wymieszany z lekka kwaskowatością. Wygląd jest zdecydowanie wciagający. Delikatna kawa była wzorem dla tego piwowara! Piana przyjemnie siedzi w pokalu,utrzymuje się długo.

Zapach 8;

Smak 6,5;

Wygląd 8;

Ogólnie 7.

Wielkopolski PiwoszP1240134a

I mimo że barwa nie należy do najprzyjemniejszych – wszak jest bagnista a nade wszystko brązowawo-żółto-mętna – to wygląd jako całość jest zadziwiająco miły dla oka. Gęstość piany, przypruszonej brązowym osadem, dorównuje tylko jej wysokości. Można na niej położyć nie tylko lekki koper, co udaje zarost, ale także szlachecki pełny wąs – a ta, w swej pewności, pozostanie nieugięta. Pełen dziwności jest także zapach – ziołowy i bananowy jednocześnie. Pałęta się gdzieś tam jeszcze nieśmiało palona nuta, ale jest ona niemrawa i chorobliwie słodko-jednostajna. Myśleliście, że już dziwniej być nie może? A i owszem. Woń zdominowana została przez, uwaga, uwaga, kminek. Dalej kroczy przeperfumowany i sztuczny banan, między którego nogami pałęta się spalone nasionko kawy. Dziwaczny a groteskowy jest to zapach, bardziej nawet niż ów opis stworzony na potrzeby wizualizacji. Brak mu orzeźwienia, ale jest w nim jakaś nieokreślona wytrawność. I wszystko byłoby w najlepszym porządku dziwności egzotycznej, gdyby nie smak – prosty i pełen kwaśnego zawodu. Na języku próżno szukać harców, pozostaje ugiąć się pod natłokiem ciężkiej kwaśności, która wymienia razy z palonym alkoholicznym posmakiem. Egzotyczność uciekła więc w popłochu, zostawiając miejsce tłukącym się osiłkom. Spodziewałem się wyczuć ziołowość, a potraktowany zostałem sierpowym paleniem. Oczekiwałem wytrawności, a znienacka dostałem podbródkową kwaśnością. Stojąc jeszcze na nogach, skonstatowałem iż nadchodzi najgorszy z ciosów – prosty alkoholowy znokautował mój język, a mojego wewnętrznego odkrywcę przyprawił o koszmary senne. Cieszyć się można, że wewnętrzny podróżnik piwny nie wyzionął ducha pod ciężarem trzech smakowych ciosów.

Zapach 9;

Smak 2;

Wygląd 7;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(zakupione dzięki uprzejmości bester Freund)

P1240133a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s