Dębowe mocne

Zapamiętałem to piwo jako jedne z sensowniejszych koncernowych piw. Będąc troszkę młodszym gdy chodziłem do najbliższego mi sklepu szukałem zawsze czegoś innego. Tak o to wybierając spośród ,,szwagrowych” i ,,wujkowych” piw kupiłem ,,Dębowe mocne”. Może piękna pogoda, może wiosna, a może cholera alkohol sprytnie przemycony w tym trunku spowodował, że polubiłem to piwo. Otwierając je i czując ulatniający się szybko zapach stwierdziłem, że moja dobra pamięć i opinia o nim była trochę na wyrost. Tak pogoda była straszna, zima, śnieg i szarość za oknem i pewna większa( ale nie znacznie) odporność na procenty spowodowała, że poczułem się oszukany przez samego siebie co najmniej gdy otwieramy ogromną paczkę chipsów by znaleźć parę małych okruszków na dnie. Jego aromat należy do tych okrutnie pospolitych, zdecydowanie zawiera w sobie DNA koncernowego piwa. Typowy i pospolity słód wymieszany z alkoholem, który z przyczyn oczywistych jest tu mocny, jak dla mnie mógłby by być sprytniej ukryty. W smaku jest mocno gorzkie, długo pozostaje ta gorycz na języku. Z racji iż jest ,, mocne” alkohol szczypie w podniebienie i przełyk. Specjalne działanie producenta, który poprzez moc piwa próbuje zagłuszyć mą ocenę nie ujdzie mu na sucho. Słód jest słaby, ale swą niewyrafinowany słodki posmak zostawia w przełyku. Wygląd piwa jest naprawdę dębowy, przyjemnie mruga swa brązowością. Piana znika całkiem szybko i widać po niej, że nie jest zbyt wyrafinowana. W pewien sposób to piwo zamknęło się w mym życiu, tak jak sklep, który niestety już jest tylko wspomnieniem.

DSC01137

Zapach 3,5;

Smak 5;

Wygląd 6,5;

Ogólnie 5.

Wielkopolski Piwosz

Dębowe! Czemuż tyś jest Dębowe?!

Czyż-li w istocie zacniejsze niż inne koncernowe?

Coś podobnego wyszłoby spod pióra Williama Szekspira, gdyby zamiast dramatów parał się piwem. I ja też się zastanawiam, wszak ten gatunek drzewa kojarzy się z bogatym smakiem, leżakowaniem i burżujskimi winami. Dlaczego więc nazwa padła na Dębowe? O ile bardziej swojsko brzmiałoby: Kasztanowe, Sosnowe – jednocześnie taka marka ustrzegłaby twórców przed kłamstwem: piwo nie jest ani bogate w smaku, a z leżakowaniem ma tyle wspólnego, co zalegający pod sklepem pan Mirek. Piwowarowie unikają pozwów chyba tylko poprzez dopisek: mocne.

Recenzencie od siedmiu boleści,

nie udawaj wiedźm co wiedza im się we łbie nie mieści!

Tak brzmiałaby recenzja, gdyby ów trunek nie należał do koncerniaków. Zbiwszy z tonu po przeczytaniu Kompania Piwowarska zaczynam ocenę: kolor niestety idealnie pasuje do dopisku mocne. Jest tani, niezdecydowany, a jego piana pozbawiona jest gęstości. Nie ujmie za serce nikogo, ale nikogo również nie zrazi – wszak jest w nim wszystkiego po trochu: tycia odrobina lagerowej jasności, jeszcze mniejsza część bursztynowej czerwieni, a ogromna kadź przeciętności. Zapach to jeden wielki słód. Wielki, ale zadziwiająco przyjemny, taki… dębowy.

Zarzekał się, że brak tutaj dębu

A parę wydał i bez mojego sprytnego podstępu.

Smak, mimo całkowitego braku goryczy ( przynajmniej uniknięto jej tępoty ) pozostaje trochę za ciężki i zdecydowanie alkoholowy. Całokształt, jak na piwo koncernowe, jest zadziwiająco pozytywny, ale – tak samo jak pozytywny, przeciętny.

Zakończył recenzent i leży na desce

wziąłby aspirynę podskoczyłby jeszcze.

Zapach 5;

Smak 5;

Wygląd 3;

Ogólnie 4.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Koncern pochodzenia: Kompania Piwowarska
  • Kupione: Żabka
  • Cena: 3,3 zł,-

DSC01139

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s