Weltenburger Kloster Hefeweissbier Dunkel

Powiew historii czuć było już zaraz po otwarciu butelki. Prawie, że tysiącletnia tradycja warzenia piwa zobowiązuje by unoszący się aromat zawładał zmysłami piwosza.  Zapach jest dosyć lekki, nie narzucający się wręcz uprzejmy. Nie idzie wyczuć, iż jest to ciemne pszeniczne piwo. Ziarna pszenicy są przypalone klasycznie, dość delikatnie. Przypomina troszkę Paulanera Ciemnego, ale jest zdecydowanie mniej kwaskowe. Wspaniałym atrybutem piwa są drobne wyczuwalne na języku cząsteczki zboża dzielnie współpracujące z bąbelkami. Wspaniale muskają podniebienie i łaskoczą w język . Braciszkowie tworzący to piwo wykazali się nie lada kunsztem rzemieślniczym tworząc trunek o tak kremowej konsystencji . Smak ponownie potwierdza jego delikatność oraz paloną nutkę. Na sam koniec uderza kwaskowatość. Wytrwanie ciemny, jak odmęty wzburzonej rzeki nad, którą leży klasztor. Piana równie gęsta i kremowa co jego smak, nie ucieka szybko. Cieszy oko poprzez długi odcinek czasu nieznacznie uchylając widzowi wpatrzonemu w tafle jego ciemną i tajemniczą barwę. W tym zapachu, smaku, wyglądzie oraz samych wyobrażeniach o klasztorze i jego wspanialej historii można się zakochać.

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 10;

Wielkopolski Piwosz

 DSC01020

Jaka jest niemiecka orkiestra dęta – każdy widzi. Za głośna, za intensywna, za „niemiecka”, za dużo w niej skórzanych spodni, zwanych lederhose, za dużo wąsów i brzuszysk pełnych pszenicznego piwa. Najczęściej właśnie owe trunki mają w sobie wszystkie cechy wymienionego wyżej ugrupowania – są przesadnie bananowe, okraszone zbyt dużą ilością tępej pszenicy i do tego słodkawo nijakie. Zupełnie inaczej jest z tym piwem, owszem, w zapachu doskonale wyczuwalny jest szczerzący się durno banan, ale, łagodzony ze wszystkich sił przez kwasowość, zmienia się z orkiestry dętej, na kameralną jazzową kapelę – jednym słowem przestaje odrzucać. Szczęśliwie trunek nie nosi także skórzanych spodni – wygląda dumnie, zaopatrzony w niesamowicie mętną szatę, o czysto poetyckim kolorze, z przecudowną czupryną piany – idealnie brązowawej, która utrzymała się nawet o opróżnieniu całego szkła. W smaku da się wyczuć, to co dobre w pszenicznych piwach – kremowość i harmonię, co więcej piwowarom udało się pozbyć tego, co w nich nielubiane – nadmiernej bananowości oraz tępoty pszenicy – zastąpiwszy te wytrawną palonością oraz wiosną kwasowości. Sporządziwszy notatki o tymże trunku dopisałem wielkimi literami na marginesie strony – ” WSZYSTKO DELIKATNE!!! „, co w mojej skromnej opinii niemalże wystarcza za opis, dodałbym tylko – ” I WYTRAWNIE STONOWANE”, ale nie pozwoliły mi na to ramy marginesu.

Zapach 9;

Smak 10;

Wygląd 10;

Ogólnie 9,5.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy;
  • Kupione: Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund).

DSC01083

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s