Braverei Breuf

Piwo otwierane w sprzyjających okolicznościach zawsze smakuje lepiej. Zapewne taka sytuacja miała i tym razem, ale trunek ten zawiera w swoim aromacie nutkę szczególności. Jest to koncentracja zapachu, istny zaduch jak w starej lekko zawilgotniałej piwnicy gdy gama unoszących się drobinek zapachowych walczy o miano najbardziej intensywnej. Unosząca się woń słodu nad taflą spokojnego jak woda w letnią noc jeziora sczerniałego mrokiem, włada mymi nozdrzami ponad miarę. Przede wszystkim wybija się wspomniany słód, ale dojrzały i inteligentny znakomicie pasujący do tego piwa. Intensywność jegomościa opiewa żywą legendą, wyczuwalna świeżość kwaskowatości na przemian z palonym słodem uderza w me nozdrza i falami imaginuje w mym umyśle buddyjską Nirvanę. Smak pozostawia na języku oczekiwaną rozkosz. Posiada on w sobie bardzo ciekawą kwaskowatość, która ujawnia się pod sam koniec smakowania. Piwo niczym francuski szampan, a nie jego wschodni dresowaty kolega muska podniebienie wysublimowanymi bąbelkami. Gorycz nasuwa się przyjemnie i trzyma piwosza. Wygląd jest lekki, ale zamglony. Tak jak stara świetlówka w piwnicy dogorywa swych dni w starym kloszu i świeci ciemnym złotym kolorem tak i to piwo rozświetla twarz piwosza z każdym łykiem. I tylko jedno skromne pytanie jeno zadaje: czemuż tak szybko się wykończyłaś butelko?

Zapach 9;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9;

Wielkopolski Piwosz

DSC01016

Tego, co czuje się trzymając w rękach taką butelkę, nie przekażą zdjęcia i nie streszczą, choćby i najzręczniejsze, słowa. Trzeba poczuć własnymi opuszkami palców metalową kołyskę, uwolnić ceramiczną korko-przykrywkę, dać niezwykłemu dźwiękowi zawładnąć uszami i skulić owe, gdy tylko ceramika uderzy o szkło butelki pełna rozchichotanej pieśni stalowego mechanizmu. Otwieranie takowej butelki będzie przeżyciem dla każdego innym, zależnym od trunku ową zamieszkującego, okoliczności jego otwarcia czy towarzystwa. W moim przypadku wszystko to było klasy najwyższej. Sam trunek posiadał coś, co roboczo nazwałem: „mocą”. Cechował się niezwykłą, rzekłbyś drogi Czytelniku, nadprzyrodzoną intensywnością zapachu – zarówno słodki jak i kwaśny, zostawiający nutę chmielowości w nozdrzach nawet po odstawieniu kufla. Co więcej pełen był on harmonii – zadziwiające! Zachowano przy tym lekkość, co doskonale widać w wyglądzie. Kremowo-mętna konsystencja z doskonałym kolorem lipowego miodu. Nawet mimo nieobecnej piany i nikłej gazowaności całość barwa nadrabia z nawiązką. Prawdziwie frapującym można określić smak – a konkretnie nuty paloności, zadziwiające jak na piwo o takim kolorze. Pierwszy łyk chwyta za język goryczą, która ustępuje dopiero na dobrą chwilę po skończeniu trunku – szczęśliwie rozchodzi się ona przyjemnie po całym języku – doprawdy zadziwiające, że udało się przy tym wszystkim zachować rzeźkość, która jednak nie trwa długo zabita przez tą przedziwną paloność.

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 10;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund)

DSC01017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s