Das Naturtrübe

Już gdy tylko ujrzałem tą butelkę na stosie kartonów wypełnionych boskim złocistym trunkiem, dostrzegłem że to piwo jest wyjątkowe. Otóż jestem postrzelony na punkcie tak wyglądającej butelki, z tym cudownym zamknięciem na metalowej ,,huśtawce”. Sam sposób otwierania jest dla mnie już przeżyciem, co najmniej jakbym otwierał piwo po raz pierwszy. Należy wymierzyć porządny cios w zamknięcie niczym mistrz sztuk japońskich-całą siłę trzeba skierować na wyprostowaną dłoń wraz z przodującym małym palcem, który to pierwszy przyjmuje na siebie opór zamkniętego piwa. Gdy już ochlapiemy w ten sposób samych siebie ulatnia się przy tym aromatyczny bukiet lekkiego chmielu. Jest on bardzo lekki i nienarzucający się. Część tego zapachu mam wrażenie zatrzymuje piana: niska, ale gęsta. Całą swoją moc, wszystko co najlepsze chowa ta butelka przychodzi z opóźnieniem. Zupełnie jak minione epoki przychodzące do Rzeczpospolitej w okresie ich schyłku. Przyjemna goryczka rozlewa się po całej połaci gardła i zostaje na długi czas ze spragnionym piwoszem. Alkohol nie gryzie w podniebienie, uznaje wyższość goryczki. Jedynie wygląd zdaje się być niezdecydowany: nie jest przezroczyste, ale jednocześnie jest bardzo delikatnie mętne. Przypomina wyglądem herbatę ze zbyt duża ilością cytryny.

Zapach 8;
Smak 9;
Wygląd 7;
Ogólnie 8,5.
Wielkopolski Piwosz
P1240403a

Uczono nas, by nie oceniać książki po jej okładce, by nie zważać na wygląd, a także, by nie dać zwieść się pozorom. Jednak człowiek bezrozumną bywa bestyją, przez co aparycja i powierzchowność dużą mają rolę w codziennych czynnościach. To piwo doskonałym jest tego przykładem – na półce prezentuje się jak typowy przedstawiciel bananowych niemieckich trunków. Wlany do kufla, wszak to niefiltrowany pilzner, mami syrenimi sposobami zarówno wyglądem jak i zapachem – delikatnym i słodkawym jak piwna pszenica. Syrenim sposobem okazuje się być także zwodniczy: jego smak jest bowiem jak topór – ostry i męski. Wyobraźcie sobie tort na wieczorze kawalerskim z którego, miast skąpo odzianej niewiasty, wyskakuje wiking wymachujący nie piersiami, a tarczą. I brodą. Określenie tego piwa niepozornym byłoby przesadą tak ogromną, że nie uniósł by jej nawet sam Tyr – nawet za czasów, w których posiadał jeszcze dwie ręce. Co dziwne połączenie tak kremowo-pszenicznej aparycji z tym mocnym smakiem nie skutkuje kłótnią między oczami a językiem, a raczej tą przedziwną harmonią – przynależną bardziej Belgom aniżeli bananowym Niemcom. Z wielką radością można się mu przyglądać, napawając oko lekko egzotycznym kolorem oraz mętnością, raduje się również nos, który mimo, że nie został zbombardowany chmielem obecnym tak intensywnie w smaku, odczuwa kremowość. Ostatecznie tylko język poddawany jest mocniejszym pieszczotom, którym bliżej do chmielowego wiru, aniżeli harmonijnej słodowości. Zaiste syrenie to piwo.

Zapach 8;

Smak 10;

Wygląd 9;

Ogólnie 9.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Niemcy.
  • Kupione: Lidl(dobroci tygodnia alpejskiego)
  • Cena: 7 zł,-

P1240396a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s