Flensburger Pilsener

Butelka wraz z nadrukiem tego piwa wygląda wspaniale. Już tak mam, że gdy widzę statki na etykiecie piwa przed oczami staję mi obraz średniowiecznej Europy, portów pełnych ludzi i dzikości zapachów, gotyckich budowli z czerwonej cegły. Tak mi te myśli krążą, że stwierdzam iż zapach tego piwa jest piękny. Aromat chmielu wybija się na pierwszy plan i nie pozwala innym zapachom wydostać się ponad tafle piwa. W smaku już to połączenie rozmywa się, a to z powodu wahań jakie ze sobą niesie gdyż w pierwszym łyku niczym Tatarzy rujnujący średniowieczne kresy Rzeczpospolitej przychodzi goryczka, która momentalnie zastępowana jest przez kwaskowatość. Znika ona tak szybko jak się pojawiła, a na jej miejsce wchodzi taranem mocny aromat chmielu.  Odnoszę wrażenie, że przypomina mi trochę Perłę Export. Wygląd mnie martwi…jest typowo ,,szwagrowy”. Czyżby piwo z wąsem? Słoneczność jest dynamiczna, rozświetla kufelek. Piana znika prędko, utrzymuje się tylko na rantach tafli piwa.

P1240294a

Zapach 8;
Smak 7;
Wygląd 4;
Ogólnie 7.
Wielkopolski Piwosz 

 

  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Jever
  • Cena: około 0,90 €,-

P1240290a

 

Aischgrunder Dunkel

Od samego początku zapach wzbudza we mnie ciekawość, a to chyba ze względu na unoszącą się nad kufelkiem kwaskowatość oraz zapach jakby…butelki. Pierwsze wrażenie jakie odniosłem dotyczyło tego, że pachnie owocami leśnymi, ale prawdopodobnie zapach ten miesza mi się z aromatem karmelu. Niespotykane połączenie, dosyć tajemnicze, ale nie zbyt wysublimowane. Smak jest typowo ciemny, lekko karmelowy z goryczką wiedzioną przez chmiel, ale zbyt słaby by mógł stanowić konkurencję dla pozostałych smaków. Niestety to połączenie jest zbyt mało wykwintne ze smutkiem stwierdzę,  że jest pospolite. Piwosz niemiecki, który je tworzył zbyt często zagląda w dno kufelka i słabiej przez to przykłada się do pracy. Kwaskowatość jest wyczuwalna słabiej niż w zapachu,ale za to spalenizna tego piwa wychodzi przed szereg. Wygląd nie odbiega od klasycznych ciemnych piw. Piana jest żółta niczym zęby nałogowego palacza po latach niszczenia sobie płuc.

P1240278a

Zapach 7;
Smak 6;
Wygląd 6;
Ogólnie 6.
Wielkopolski Piwosz 
  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Norymberga(dzięki uprzejmości bester Freund)

P1240297a

Klasztorne

Reklamowane przez producenta piwo jako uwarzone na wzór belgijskich trapistów rzeczywiście odzwierciedla to kolorem i zapachem,a jak później się okazuje również smakiem. Nie od dziś doświadczam, że jedne z lepszych piw produkowane są przez braci zakonnych. Browar Jabłonowo obrał za wzór zdecydowanie godnych naśladowania braciszków. Jego zapach odbiega od powszechnie znanych gdyż wyróżnia się znakomitym palonym słodkim aromatem, ale z zaznaczeniem swojej inności. Za pewne zawdzięcza to przyprawom korzennym, których głównego przedstawiciela czyli imbir tutaj wyczuwam. W smaku znajduję zaskakującą kwaskowatość, która jak fala morska uderza w moje kubki smakowe. Jest to najintensywniejszy smak pośród tych, które wyskakują jak korki z szampana na języku. Braciszkowie w recepturze zawarli coś co komponuje się tą kwaskowatością perfekcyjnie: przełamali ją paloną goryczką. Trzeba być jednak cierpliwym by ją wyczuć gdyż nadchodzi z opóźnieniem. Wygląd zawiera w sobie harmonię, perfekcje. Jest dojrzale czerwony przechodzący w ciemny dojrzały bałtycki bursztyn. Piana nie utrzymuje się nad wyraz długo, ale jednak nie znika do końca. Braciszkowie tworząc takie piwo powielają otrzymane talenty…

Zapach 9;
Smak 9;
Wygląd 10;
Ogólnie 9.
Wielkopolski Piwosz
P1240432a

Wydawałoby się, że piwo o takiej nazwie bezwzględnie trzeba podawać w glinianych kuflach, jeszcze brudnych od będącego weń ówcześniej gryczanego miodu – oba wyroby pochodzą w końcu od brzuchatych lokatorów klasztoru, więc nie ma nic sprośnego w ich mieszaniu. W trunku tym tylko wygląd jest szczerze wesoły, niczym rumiany od wysiłku – wszak antałek trza było z piwnicy wynieść – zakonnik uśmiechający się do nas znad pięknej zbrązowionej i ubitej piany. Na tym świecie pełno jest piw, które nie mają zaoferowania nic ponad ową gryczaną szczerość, z tym cudeńkiem jest jednak zdecydowanie inaczej. W idealnej harmonii współgrają ze sobą: prostota wyglądu i wytrawność zapachu oraz smaku. Nozdrza poddawane są pieszczotom tak intensywnie koneserskim, że , przy takiej prostolinijności wyglądu, wydaje się to być niemożliwe. Smak to przedziwna, w dalszym ciągu harmonijna, mieszanka gryczaności z wytrawnością dębowych beczek. I tak oto, miast tępego słodkiego smaku, otrzymaliśmy coś niebanalnie wprost egzotycznego, mimo że pochodzi z klasztoru tuż za miedzą. Aż dziw bierze jak owi mnisi byli w stanie, z zachowaniem równowagi, pomieszać kremowość z palonością, a żeby tego było mało, przemycić gdzieś tą nieuchwytną wytrawność dębowych beczek. Co więcej osiągnęli oni rzecz prawie niemożliwą – cały ten ciężkawy smak uczynili lekkim – piwo nie ciąży na języku, ani nie męczy. Niebywałe! I tylko chyba zakonnik lubujący się w trunkach wyskokowych o większym woltażu nieopatrznie przyłożył łapska do kadzi, gdyż w całej tej harmonii, przed szereg pcha się z wojskowymi buciorami alkohol. Całe szczęście, że zapach pozostaje nieskazitelnie wręcz błogi, przybliżając nas do nieba.

Zapach 10;

Smak 9;

Wygląd 8;

Ogólnie 9;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska;
  • Cena: 3,49,-
  • Zakupione: Lidl

P1240429a

Oettinger Hefeweissbier

Piwa pszeniczne stanowią mój ulubiony gatunek piwa. I jeśli moje opisy chwalące tego rodzaju piwa stałyby się dla Was zbyt nie rzeczywiste to przepraszam Was z góry, ale się mylicie. Kolejny raz poczułem się pozytywnie zaskoczony. Aromat tego piwa przywodzi mi na myśl stodołę pełną zboża, które już leży tam parę dni. To piwo jak inne pszeniczne wcześniej przeze mnie opisane Weissbier pachnie wsią. Ach ci bauerowie niemieccy wiedzą jak skomponować aromatyczną rozkosz piwną niesioną małymi rydwanami, cząsteczkami osadu w złotym trunku. Smak przynosi ulgę. W pierwszy momencie jego kosztowania przychodzi błogi spokój,a zaraz za nim pędzi stado dzikiej kwaskowatości oraz połączonej z najczystszą pszeniczną. Lekka moc alkoholu dodaje powagi temu piwu. Po etykiecie spodziewałem się, że to piwo będzie bardziej mętne. A zaskoczyłem się gdyż wygląda jakby było trochę jednak przefiltrowane wbrew zapowiedziem piwowara. Ale kolor prezentuje się godnie złocisto słoneczne,połączenie cieszy oko.

P1240288a

Zapach 9;
Smak 9;
Wygląd 8,5;
Ogólnie 9.
Wielkopolski Piwosz
  • Kraj pochodzenia: Niemcy
  • Kupione: Brema
  • Cena: 0,70 €,-

P1240295a

Kujawskie

Tańcząca para ubrana po regionalnemu tańczy radośnie na etykiecie tego piwa. Przypuszczam, że zamysłem producentów piwa projektujących etykiety jest przekazanie podstawowej treści związanej z identyfikacją browaru czy regionu. Jesli taki był ich zamiar ja czuję się poinformowany, że piwo musi być mocno ,,trzepiące mózg”. Wszystko spowodowane zapachem oraz smakiem. Aromat piwa jest typowo słodowy, z zaznaczona nutą chmielowego posmaku. Smak tylko stanowi potwierdzenie moich słów oraz zapachu. Co najciekawsze pierwsza fala smaku jest tłumiona przez ilość…bąbelków. Choć na próżno ich szukać w kufelku. Gdy radosne pęcherzyki już odlecą, do gry wraca chmiel oraz lżejszy posmak słodu. Na sam koniec uderza fala alkoholu. Najsłabszą stroną piwa jest jego wygląd gdyż już po paru minutach można mieć wrażenie, że piwo w kufelku stoi dłuższą chwilę: panuje tam stagnacja jak na bagnach. Zero bąbelków, zero piany. Piwowarze, widzisz co stworzyłeś?

Zapach 4;

 Smak 3;
Wygląd 2;
Ogólnie 3.
Wielkopolski Piwosz
 P1240426a

Przed otwarciem pięknej czerwonej butelki cieszyłem się bardziej niż dziecko, które zobaczyło pod choinką wymarzony kształt. Nie wiem, czy było to spowodowane tym, że miałem spożyć to piwo w towarzystwie cudownie pachnącej golonki, czy samym trunkiem z nieznanego mi dotychczas browaru – Krajan. Zasiadłszy do owego dania, z ukontentowaniem godnym pisarza kończącego swoje najdłuższe dzieło, otwarłem butelkę i… zdębiałem. Sam słodowy zapach nie wróżył nic dobrego, a na domiar złego wlana do kufla zawartość uśmiechała się głupim uśmiechem wioskowego przygłupa. Nawet przepysznie przyrządzona golonka nie była w stanie uratować tego wyrobu. Co dziwne piwo pachnie tak samo jak smakuje i wygląda – jest jak za gruby wioskowy przygłup. Nie dość, że za dużo w nim słodu, to jeszcze jest za ciężkie. I tak oto owe cieszące się niewinne dziecko, rozpakowawszy pakunek, zamiast wymarzonego prezentu, znalazło skarpety ułożone w jego kształt. Nie będzie to eufemizm, gdy powiem, że zrobiło mi się smutno. Bo, jedząc taki cudownie mięsny obiad, niemalże uroniłem łzę.

Zapach 2;

Smak 2;

Wygląd 5;

Ogólnie 3;

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: Lidl(dobroci tygodnia regionalnego)
  • Cena: 2,89 zł,-

P1240420a

Pelikan gnieźnieński

Zapach jest przytłaczający, z słodowo-browarniczym aromatem. Jakby obok stały pełne kadzie warzącego się piwa, które tylko czekają na dokończenie pracy przez mistrza piwowara. Jednakże jest on troszkę męczący, jakby techniczny? Śmiesznie się złożyło, że  oboje ze Smakoszem wspominamy swoich dziadków w jedym wpsie, ale właśnie mianem technicznego mój dziadek określa wszelakie zapachy roztworów, które w czasie pracy uleją się z maszyn. W smaku jest delikatnie gazowany,kwaskowy z małą ilością goryczki. Zawarte jest w nim coś co odróżnia go od innych piw, wyróżnia się tym jakby…aptekarskim aromatem. Kojarzycie ten specyficzny zapach gdy tylko przekroczycie próg apteki? Tak to czuję. Co mi w nim przekszadza to alkohol, który mógłby być bardziej zamaskowany. Wygląd jest prosty,tradycyjny, złocistość aż razi po oczach, piana z początku jawi się jak śnieg w grudniową noc jednak zanika zdecydowanie za szybko.

Zapach 4;

Smak 4;

Wygląd 6;

Ogólnie 4,5.

Wielkopolski Piwosz

 P1240417a

Z czasów młodości mój dziadek pamięta najlepiej dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest musztra w wojsku, a drugą pity na przepustce Pelikan. Jakże się rozpływał, gdy tylko ktoś nieopatrznie przywołał nazwę tego drapieżnego ptaka. Piwo to w oczach moich urosło do wartości świętej i nietykalnej. Jakimże zaskoczeniem obarczyła mnie sklepowa półka, gdy mym oczom ukazał się srebrny napis: „Pelikan”. Czym prędzej spakowałem do koszyka i przywiozłem do dziadka. Otworzyliśmy je wspólnie, i z namaszczeniem przystąpiliśmy do degustacji. Bałem się tylko ujrzeć na twarzy krewnego wyraz rozczarowania. Nie wywołał go jednak zapach, ten, mimo swojej toporności i przedziwnej techniczności, jest znośny, a z czasem nawet przyjemny. Zdolnym spowodować uśmiech okazał się być kolor. Ciemnozłote tryby w zegarku, których barwy zostały dobrane przez mistrza z iście poetycką precyzją. Cień rozczarowania rzucił dopiero smak, pozbawiony goryczki czy słodu i niestety również charakteru. Jednakże dziadek zadowolony z delikatności piwa, z łezką w oku, odstawił kufel.

Zapach 6;

Smak 5;

Wygląd 7;

Ogólnie 6.

Smakosz śląski

  • Kraj pochodzenia: Polska
  • Kupione: ,,Ziemowit” Społem w Gnieźnie
  • Cena: 2,32 zł,-

P1240411a